Przed podsumowaniem przypomnę, że budżet, który prezentuję dotyczy pary, która niedawno skończyła studia i pracuje, choć jeszcze nie w miejscu “docelowym”. Jesteśmy troszkę słoikami, staramy się zdrowo odżywiać, ale niestety nie zawsze się to udaje.
 
Do tej pory prezentowałam podsumowanie roczne (sierpień 2014-czerwiec 2015 – klik) i kwartalne (lipiec-październik 2015) (klik). Po różnych zawirowaniach październik jest więc pierwszym miesiącem, kiedy ponownie próbujemy dość do ładu i składu z naszym budżetem.
 

 

Jak nam wyszło? Niestety nie udało nam się zejść z wydatkami poniżej trzech tysięcy, ale 3 090 zł, też nie brzmi źle. Zwłaszcza że mieliśmy weekendowe “wakacje”, których bardzo potrzebowaliśmy. Nasz dochód w tym miesiącu był większy niż wydatki, ale od stycznia prawdopodobnie się pomniejszy, więc nie będzie tak ciekawie.
 
 
Wnioski i uwagi:
– Rachunki nieco wyższe, bo załadowaliśmy prąd (150 zł), ale kolejne wpłaty na licznik przewidujemy na styczeń, więc nie jest to koszt miesięczny.
– Zdecydowanie jestem zadowolona z wydatków w transporcie – gdyby nie wypad w Bory Tucholskie (prawie 300 km, licząc obie strony) być może wcale nie musielibyśmy tankować auta.
– Wiem, że możemy zejść jeszcze nieco z jedzeniem, ale jednak jesteśmy dość blisko średniej za poprzedni rok (600 zł).  Jeśli chodzi o szczegóły to na produkty “codzienne” wydaliśmy 524 zł, na napoje 20 zł, chipsy 26 zł, słodycze 40 zł, wyjścia i fastfoody 53 zł.
– Kategoria rozrywka mieści za to w sobie zamówione w wyprzedaży internetowej książki (100 zł – dwie książki są już na prezenty świąteczne) i nasz wyjazd w Bory (80 zł), dodatkowo Daniel zrobił też sobie prezent w postaci nowej edycji ulubionej gry komputerowej (130 zł).
– Nadal wysoka wartość w kategorii dom, ale potrzebowaliśmy nowej kołdry, poduszki i kilku innych rzeczy, których nie posiadaliśmy na aktualnej stancji.
Obawiam się, że póki co tworzenie planów wydatkowych jest dla nas nierealne. Wiemy, że grudzień będzie ciężkim miesiącem, prawdopodobnie będziemy musieli naruszyć nasze oszczędności. Święta to prezenty, ale i większe podróże, a w dodatku już 1 grudnia Daniel zostawił sporo pieniążków przy leczeniu kanałowym… Ale o tym za miesiąc, w nowym roku! 😉