Oprócz włosów nie bardzo jestem zafascynowana światem kosmetyków. Zazwyczaj tylko stwierdzam, że coś działa na mnie dobrze bądź źle, a w przypadku kolorowych specyfików – czy umiem się nimi pomalować, czy jeszcze nie opanowałam tej sztuki 😉 Nie patrzę też na markę. Raczej nie zauważyłam, żeby faktycznie szła w parze z jakością i działaniem. Pewnie jestem ignorantką, ale i mi z tym dobrze i mojemu portfelowi. Mimo wszystko mam swoich ulubieńców tego roku, a niektórych produktów wciąż poszukuję – może pomożecie?

1. Ziaja, Masło Pomarańczowe Energia Pomarańczy, Kremowe mydło pod prysznic
Jeśli chodzi o balsamy/mydła/olejki pod prysznic to chyba dla mnie najmniej “obojętny” kosmetyk. Nie mam suchej czy wrażliwej skóry, więc praktycznie wszystko sprawdza się dobrze. Jednak specjalnie lubuję się w zapachu Ziajki, bo po prostu nic mnie tak nie motywuje do działania, jak ta pomarańcza!
2. Revlon Colorstay 150 BUFF, Podkład
 
Przez jakiś czas wydawało mi się, że wystarczy mi zwykłe BB z Garniera, ale niestety 😉 Revlon jest bez porównania lepszy i cieszę się, że w końcu się na niego skusiłam. Ociągałam się długo, bo dosłownie wszyscy go polecali i nie chciało mi się wierzyć, że jest tak genialny. Jest. ALE. Niestety mam po nim lekko wysuszoną twarz, uwidacznia też skórki na nosie, tyle z tym niestety nie radzi sobie żaden próbowany przeze mnie podkład. Revlon przynajmniej minimalizuje świecenie i trzyma się przez cały dzień w pracy biurowej (duużo kurzu).
3. Seria Ziajki Liście manuka 
To jest rewelacja! Chociaż mam na myśli pastę-peeling i żel, tonik też jeszcze ujdzie, ale krem niestety mi nie służy. Nie będę za bardzo zachwalać, bo i tak już chyba wszyscy znają i polecają 🙂
4. Peeling Perfecta Beauty Oczyszczanie z drobinkami orzecha 
Krótko i na temat: najlepszy peeling, jaki do tej pory stosowałam! Działa bardzo wygładzająco.
 
5. Ziaja Ogórkowy tonik do twarzy


Idealne uzupełnienie serii Liście manuka, której tomik jest dla mnie średni. Ostatnio zauważyłam, że Ziaja ma jeszcze inne kosmetyki z ogórkiem, będę musiała wypróbować.

6. Cytryna

I jedno z odkryć tego roku – cytryna jako tonik. Nie używam codziennie, tylko niejako przy okazji przygotowywania “mikstury zdrowia” (cytryna z wodą do wypicia rano). Daję kilka kropelek na wacik (nasączony już tonikiem) i przemywam oczyszczoną twarz.
 
Za to nie powiodło mi się w tym roku (a raczej przez ostatnie lata) w poszukiwaniu kremu do twarzy. Póki co dostała u mnie szansę Ziaja, Nivea, Neutrogena, Garnier, produkty z Avonu i Oriflame, pewnie też kilka innych drogeryjnych. Raz spróbowałam oleju kokosowego, ale niestety chyba tylko zapchał moje pory. W tym całym zestawieniu najlepszy jest krem arganowy na dzień i na noc (do skóry bardzo suchej i podrażnionej), firmy Ziaja. Jeśli jednak możecie polecić coś dla skóry mieszanej, z tendencją do błyszczenia się, ale i posiadania skórek – dajcie znać!