Przez styczeń niewiele zmieniło się w pielęgnacji moich włosów. Nie lubię nieprzemyślanych zakupów, a nie znalazłam dłuższej chwili, żeby poczytać recenzje kosmetyków i wybrać nową maskę czy odżywkę. 

Tydzień temu podcięłam włosy o ok. 2 cm i niestety widzę, że włosy wcale nie wyglądają za dobrze przy końcówkach. Chociaż powiem inaczej: końce wcale nie są w najgorszych stanie, gorzej ma się nieco wyższa partia – włosy łamią się w punktach, gdzie są dziwne “białe kropki”, w dodatku jak już któryś się rozdwaja to nie na dwie a więcej części…

Przyrost? Znów zadowalający. Po obcięciu tych ok. 2 cm włosy od czoła mierzyły 63 cm, a od czubka 57 cm. Miesiąc wcześniej od czoła miały 64 cm, a od czubka 58 cm. Ciężko mi zmierzyć realny przyrost przez to, że fale mają czasami większy, czasami mniejszy skręt, ale skoro mimo podcięcia nie ma wielkiej straty – jest chyba dobrze. Ciągle czekam na patent jak dobrze zmierzyć falowane włosy 😉

Jeśli chodzi o pielęgnację – było rutynowo. Wszystkie produkty skomentowałam w ostatnim podsumowaniu i nic się nie zmieniło, więc nie będę przynudzać i się powtarzać, tylko podam link: klik!
SZAMPONY
1. Jonson`s baby szampon (i szybko się go nie pozbędę, właśnie kupiłam kolejną butelkę) 
2. Restore Therapy Skampoo

MASKA
1. Kallos Algae

ODŻYWKA: 
1. Ziaja intensywna regeneracja do włosów łamliwych

OLEJ:
1. Kokosowy – zwiększyłam częstotliwość olejowania do nawet co drugiego mycia.

Jeśli chodzi o zdjęcia to jedynie te na początku notki pochodzi ze stycznia, jeszcze przed podcięciem. Poniższe są już z lutego. Dodam, że mimo widocznego na zdjęciach puchu  – na żywo nie widziałam go ani nie czułam, nie mam pojęcia dlaczego aparat pokazuje czasami w świetle domowym nieco inny obraz (zdjęcie robione sekundę później potrafi już nie uchwycić tego “puchu”) 😉
To po lewej, w słabym domowym oświetleniu jest zrobione z dwa dni po obcięciu, to po prawej (w końcu miałam możliwość zrobienia zdjęcia w słońcu na dworze!) w minioną niedzielę. 
Chyba wszystkie zdjęcia robione są po naturalnych schnięciu, bez wiązania w koczek czy warkocz. 



Nie mam pojęcia, co może wpłynąć na moje fale, które w zasadzie ciągle wyglądają tak samo, jedynie intensywność skrętu się zmienia w zależności od pogody i sposobu suszenia.