Mimo że marzec nie był tak udany jak luty, to budżetowo wypadliśmy dobrze. Mimo kilku wydatków ekstra (a szykuje się ich więcej w najbliższym miesiącu) zmieściliśmy się w trzech tysiącach. Jest moc! 😉
Przypominam, dla ewentualnych nowych gości, budżet, który prezentuję dotyczy pary, która w zeszłym roku skończyła studia i mieszka w wynajmowanym mieszkaniu. Pracującej, ale i wciąż poszukującej pracy, która da nam satysfakcję i przede wszystkim pozwoli nie tylko na “przeżycie”, ale oszczędzanie i zapewnienie poduszki finansowej na przyszłość.
Bez zbędnych wstępów – w marcu miesiącu wydaliśmy 2917,9 zł i szczerze mówiąc niewiele brakowało, żeby naruszyć oszczędności, nie mieliśmy bowiem ani premii ani innych dodatkowych zarobków w marcu. Udało się jednak malutką kwotę zaoszczędzić, a… od 1 kwietnia D. zaczął nową pracę, co zwiększy nasze zarobki i będziemy mogli powiększyć zgromadzone oszczędności! A oto tradycyjny wykres:
Szczegóły:
Rachunki: Nieco więcej niż ostatnio, bowiem w tym miesiącu musieliśmy doładować prąd (150 zł), a i dwa razy D. doładowywał komórkę (2×35 zł), tak niekiedy bywa. Oprócz tego opłata dla właścicielki, drobne opłaty związane z rachunkami bankowymi, media i ubezpieczenie D.
Transport. Cóż, samo paliwo znowu wyszło nas niewiele, bo 130 zł (w zeszłym miesiącu niecałe 100 zł), ale doszły koszta parkometrów (12 zł), taksówki (16,50 zł) i podróży pociągiem (34 zł). Praktycznie wszystkie dodatkowe koszta spowodowane były dojazdem D. na rozmowę kwalifikacyjną/do medycyny pracy.
Jedzenie. Jest dobrze, ale jeśli porównać do ostatnich miesięcy – poszaleliśmy. Mieliśmy jednak kilka spotkań ze znajomymi, którzy przyjechali w rodzinne strony na święta, więc w sumie wydane pieniądze nie znaczą, że wszystko sami przejedliśmy 😉  Codzienne – 451,6 zł; napoje – 11 zł; fastfood – 108,4 zł; słodycze 44,6 zł; alkohol – 5 zł; wyjścia 26 zł. Mamy nadzieję, że kwiecień będzie zdrowszym miesiącem!
Higiena. Głównie moje wydatki i wspólne, D. nic się nie skończyło w tym miesiącu 😉
Ubiór. Bardzo skromnie, chyba tylko koszta jakichś skarpetek. Jest to jednak cisza przed burzą, brakuje nam wiosennych ciuchów (butów!), a i D. potrzebuje nowych koszul do pracy i garnituru na zmianę. Nadwyżka w budżecie nie będzie więc widoczna od razu, ale to jednak inwestycja 😉
Chemia.  Niewiele, jak miło!
Medyczne. Znowu koszta dentystów. Moja wizyta skończyła się na przeglądzie (30 zł), D. coś tam borował (120 zł), do tego musiał udać się do dermatologa (na NFZ!) i wykupić leki (76 zł). Na co poszło 12,90 zł już nie pamiętam, jakieś przeziębieniowe/przeciwbólowe braki pewnie uzupełniliśmy.
Rozrywka. Tania książka za 15 zł i prasa dla D. za resztę.
Prezenty. Drobiazgi związane z dniem kobiet, świętami i pracą.
Do domu. W zasadzie jeden zakup, ale bardzo pilny – drukarka, a raczej urządzenie wielofunkcyjne 🙂
Inne. Ksero (1 zł :P), ciasto D. na pożegnanie w starej pracy (47,4 zł) i… mandat (25 zł). Cóż, niestety jeden z lekarzy, do którego udał się D. w ramach medycyny pracy, spóźnił się do pracy 20 minut, w dodatku w kolejkę wepchnął jakiegoś znajomego i D. nie zdążył w czasie, na który wykupił parkometr, a cały czas łudził się, że a to już lekarz przyjdzie/że zaraz wchodzi, bo był drugi w kolejce…
Patrząc na brak wydatków związanych z samochodem, uświadomiłam sobie, że w maju minie rok od posiadania przez nas auta, szykuje się więc dodatkowe podsumowanie!
Mam nadzieję, że również wchodzicie w wiosnę z pozytywnym podsumowaniem budżetu, a jeśli nie prowadzicie go – może czas na finansowe wiosenne porządki? 🙂