No cóż, w marcu miało być więcej zdjęć i więcej nawilżania, ale niestety był chaos i brak czasu. Co prawda od 10 do 23 nawet w miarę udało mi się prowadzić dziennik pielęgnacji, ale święta przyszły i się zapomniało… W tym tygodniu samopoczucie również nie mam najlepszego, już męczy mnie alergia pyłkowa i dopiero dziś czuję się na tyle dobrze, że dałam radę przygotować wpis 🙂

Jeśli chodzi o przyrost to mimo rad, które mi udzieliłyście i prób z mierzeniem mokrych i suchych włosów to nadal wychodzi dziwnie. Szczegółom poświęcę osobny post, a teraz napiszę tylko, że mniej więcej wyniósł 2 cm, licząc długość od czoła (od czubka wychodzi, że 1 cm, ale czubek mogę mniej miarodajnie zawsze przyłożyć 😉 ). W tej chwili, mierząc jeszcze mokre włosy, mam włosy o długości 66 cm, licząc od czoła (57 od czubka głowy). Z uwagi na to, że do najwyższych osób nie należę, a i moje loki są ciężkie w pielęgnacji – nie mam parcia na określoną długość. Owszem, chciałabym mieć włosy może tak do wcięcia w talii, ale jeśli już ją kiedyś osiągnę to może się okazać, że równie chętnie włosy zetnę do długości mniej więcej obecnej 🙂 Przede wszystkim pragnę, aby włosy nabrały miękkości i nawilżenia, a jak jeszcze udałoby się coś zrobić z “grzywką,” której nie potrafię ogarnąć to osiągnę sukces 🙂


Ale! Pielęgnację miałam bardziej różnorodną niż w ostatnich miesiącach.

Szampony:
1. Restore Therapy Skampoo Avon – dla urozmaicenia męczę ten szampon od kilku miesięcy, bo dostałam go w prezencie, ale jest mi tak obojętny, że w końcu oddałam niecałą połowę ogromnej butelki siostrze.
2. Jonson`s baby szampon – w ostatnim podsumowaniu miesięcznym wspominałam, że chyba to on jest odpowiedzialny za przesuszenie moich włosów i chyba miałam rację 😉 Teraz stosuję go co 2-3 mycie i jest o wiele lepiej.
3. Nivea Repair&Targeted Care – mogę go używać dzięki konkursowi u Anwen i muszę powiedzieć, że chętnie po niego sięgam, chociaż patrząc na te kilkanaście dni, podczas których notowałam dokładnie używane produkty i efekt to, o dziwo!, wcale nie były to najlepsze dni dla moich włosów. Muszę więc przyjrzeć się bardziej szczegółowo jak działa na włosy 😉
4. Head&Shoulders – w zasadzie użyłam go raz, myśląc o jakimś oczyszczeniu, ale na drugi dzień miałam taki puch i przyklep, że nigdy więcej!
Odżywka/maski:
1. Nivea Repair&Targeted Care – do pary z szamponem i muszę się powstrzymywać żeby nie używać jej codziennie i nie obciążyć proteinami włosów. To po jej użyciu włosy są bardziej błyszczące i mają mniejszy puch.
2. Kallos Algae – końcóweczka, pewnie wyjdzie w tym miesiącu.
3. Kallos Kreatin.
4. Maseczka Biovax z kreatyną.
 
Maska bezz spłukiwania:
1. Ziaja intensywna regeneracja do włosów łamliwych – do zabezpieczenia końcówek.
 
Olej:
1. Olej z orzeszków ziemnych – bardzo fajnie zmiękcza moje włosy, staram się używać niemal przed każdym myciem.

Z tego co zaobserwowałam moje włosy najlepiej wyglądają, jeśli przed umyciem na włosy nie tylko naniosę olej, ale i zrobię domową maseczkę. Najczęściej do tego używam w różnym połączeniu miodu, jajka, piwa. 

Kilka zdjęć z miesiąca:

Jak widać włosy układają się przeróżnie i jeszcze nie potrafię wpłynąć na to czy skręt jest uwydatniony czy nie – wszystko jest dziełem przypadku 😉