Ok, kwiecień był szalony. Miałam sporo pomysłów i chęci na wpisy, ale zmiana pracy (w środę idę podpisać umowę!) i wszelkie rzeczy z tym związane były dla mnie na tyle stresujące, że każdą wolną chwilę spędzałam pod kołdrą 😉 Mam jednak nadzieję, że powoli mój rytm dnia się unormuje i będę częściej zajmować się blogiem. Ale do rzeczy!

Rozpoczynając tematykę finansową na blogu, zamieściłam autorski wzór arkusza, w którym zapisujemy wszystkie wydatki (klik). Już wtedy nie do końca był dopasowany do naszych potrzeb (skończyliśmy studia, kupiliśmy samochód), więc przez ostatnie miesiące ewoluował 🙂 Dziś chcę przedstawić, na czym aktualnie bazujemy (choć powoli myślimy nad kolejnymi zmianami). 
Słowem wstępu: dlaczego stworzyliśmy własny arkusz i nie korzystamy z gotowych produktów czy szablonów innych blogerów? 

Przede wszystkim – cenimy prostotę. Dostępne programy i wzory arkuszy są jak na nasze potrzeby zbyt skomplikowane. Nie potrzebujemy informacji o walutach, spłatach kredytu (nie mamy zobowiązań), planowania ile konkretnie chcemy w danym miesiącu wydać (wolimy mieścić się w pewnej założonej średniej), nie jesteśmy też na takim etapie, by oceniać naszą wartość netto. Dlatego zasada jeden arkusz na jeden miesiąc jest dla nas wygodna.Naszym głównym celem jest posiadanie świadomości tego, ile wydajemy i w miarę potrzeby ucinanie niektórych kosztów. Pomaga nam to w gromadzeniu oszczędności, ale nie popadamy w paranoję, więc pozwalamy sobie na mniejsze czy większe szaleństwa.

Zdajemy sobie sprawę, że można zrobić arkusz bardziej estetyczny, ale tabela jest dla nas najczytelniejsza.

Także, tadam!, stąd można ściągnąć nowy wzór: klik!. 
 

Wiele elementów pokrywa się z poprzednią wersją, zmieniły się głównie same kategorie i podgrupy.

Podstawową zasadą jest to, że na początku miesiąca uzupełniamy aktualny stan naszych finansów (zarówno konta, jak i gotówka). Pomijamy ewentualne lokaty, mamy je „w pamięci”, bowiem nie są to środki bieżące ani awaryjne na „już”.
Kiedy dostaniemy jakiś wpływ – wpisujemy go w odpowiedni rekord – rodzice/praca/inne. Suma oczywiście pojawia się sama. Jeszcze ostała się rubryka „rodzice”, bowiem ostatnia edycja odbywała się kilka miesięcy temu, kiedy byliśmy świeżo po studiach. 

 

Najważniejszą tabelą jest oczywiście ta, w której zapisujemy wydatki. Jak możecie zobaczyć na arkuszu, zdecydowaliśmy się na kategorie: RACHUNKI (stancja, media, inne), TRANSPORT, JEDZENIE (codzienne, napoje, fastfood, słodycze, alkohol, wyjścia), HIGIENA (ona, on, wspólne), UBIÓR (ona, on), CHEMIA, MEDYCZNE, ROZRYWKA (wejściówki, prasa, książki, inne), ROZWÓJ (on, ona), PREZENTY, DO DOMU, AUTO, INNE
 

Na trzecią tabelę patrzymy co jakiś czas, aby zobaczyć, czy saldo zgadza się z tym, co mamy w portfelu. Dzięki niej mamy też świadomość, ile pieniążków wydaliśmy w danym miesiącu, ile nam pozostało. Zdarza się niestety, że gdzieś ucieknie nam jakaś kwota, czasami jest to 5 zł, czasami 30 zł, a i było tak, że mieliśmy więcej, niż wynikało to z zapisków

 
Podobną funkcję pełni tabela ostatnia:

 

Mam nadzieję, że podzielicie się uwagami, które pomogą ulepszyć wzór 🙂