Cóż, kwietniowe szaleństwo przełożyło się na wszystko, także na pielęgnację włosów 🙂 Nie dość, że dużo się działo, to mam wrażenie, że połowę kwietnia przespałam (przesilenie wiosenne?), a niedobór jakichś witamin widać w kondycji mojej skóry (ale już jest lepiej!). Także włosy coś nie bardzo chciały rosnąć…
Mierzyłam włosy pod koniec kwietnia w pośpiechu i tylko na suchych włosach. Nie jestem z tego zadowolona, bo zazwyczaj mierzę długość na mokrych (przy moich falach wydaje mi się to bardziej miarodajne), a najlepiej tak i tak ;). Niestety nie miałam wolnej chwili i pomocy w momencie, gdy były świeżo po umyciu. Tym sposobem muszę napisać, że przyrost wyniósł 0 cm, chociaż pewnie coś tam jednak urosło 🙂 Nadal więc ich długość to 66 cm, licząc od czoła, a 57 cm, licząc od czubka głowy. Ogólnie jestem zadowolona z ich kwietniowej kondycji – mniej się przetłuszczają, są mniej spuszone. Częściej jednak musiałam je suszyć, więc boję się, że jeszcze poczuję tego skutki.

Szampony:
1. Jonson`s baby szampon – prawie co każde mycie. 
2. Nivea Repair&Targeted Care – używam jako urozmaicenie dla pierwszej pozycji.
3. Head&Shoulders – ostatnio mówiłam, że nigdy więcej, ale był taki dzień, że moje włosy po umyciu wyglądały FATALNIE, więc asekuracyjnie chciałam je oczyścić (chociaż nie mam pojęcia, czy faktycznie H&S się do tego nadaje…). Pomogło 😉
Odżywka/maski:
1. Nivea Repair&Targeted Care – nadal nie mogę na nią narzekać 🙂
2. Kallos Kreatin – ale dosłownie kilka razy. 
3. Perfect.ME, Natural Oils Repair (zielona) – miałam okazję wypróbować saszetkę tej maski i włosy po niej były zdecydowanie w lepszej formie, chyba kupię większe opakowanie tej maski 🙂 Dodam, że zmieszałam ją z miodem i trzymałam dość długo, bo może i nawet godzinę.
Maska bez spłukiwania:
1. Ziaja intensywna regeneracja do włosów łamliwych – do zabezpieczenia końcówek.
 
Olej:
1. Olej kokosowy – niestety skończył mi się już olej z orzeszków, więc powróciłam do kokosowego, który i tak muszę wreszcie skończyć. Rozglądam się jednak za alternatywą.
Kilka zdjęć, które udało mi się w biegu (bardzo w biegu!) zrobić w kwietniu:

 

Jak widzicie – różnie się falują, układają, głównie według własnego widzimisię 😉