Nie mogę uwierzyć, że to już lipiec! U nas w czerwcu budżetowo znowu się podziało – zmieniliśmy stancję, oc przypada nam również na czerwiec, ale szczęśliwie i wpływów było więcej (kaucja z poprzedniego mieszkania, oboje mieliśmy urodziny, a i mój zwrot podatku przyszedł). Także mimo większych wydatków – ciągle na plusie 😉 
 
W czerwcu nasze wydatki rozbijamy na budżetowe, czyli wydane 3915,03 zł oraz kaucję, która wyniosła nas 1400 zł. Traktujemy ją jako pieniążki zawieszone w powietrzu, bo jednak częściowo lub w całości do nas później wróci. 
 
Szczegóły:
Rachunki. Kategoria, która w tym miesiącu jest wyższa, a od przyszłego będzie raczej jeszcze większa z uwagi na przeprowadzkę do większego mieszkania 😉 Jedynym pocieszeniem jest fakt, że wszelkie ewentualne nadpłaty będą nam zwracane, więc może po sezonie grzewczym będzie przypływ gotówki. W tym miesiącu czynsz – 1150 zł, przeniesienie internetu i internet – 100 zł, doładowanie telefonu D. – 35 zł, ubezpieczenie D. – 46 zł, moja opłata pko – 2,33 zł.
Muszę się jednak pochwalić, że w końcu załatwiłam bankową, odwlekaną sprawę. Byłam do tej pory posiadaczką starego konta, którego PKO już nie ma w swojej ofercie, więc opłaty były coraz wyższe i wyższe… Miarka przebrała się w maju kiedy roczna opłata za kartę wyniosła 40 zł… 😉 W końcu udałam się do oddziału i po kilkunastu minutach mogłam cieszyć się już przekształconym kontem, całkowicie darmowym, tylko w miesiącu muszę zrobić 5 operacji kartą. Co więcej – okazało się się, że w ten sposób odzyskałam ponad połowę pobranej wcześniej z mojego konta opłaty za kartę, więc jeśli ktoś z was jeszcze zwleka niech od razu idzie i jak najwięcej nich mu się zwróci 🙂 
Transport. Ostatnio ciężko było nam zejść poniżej 300 zł za transport i w tym miesiącu jest to koszt jedynie benzyny. Teraz mieszkam 10 minut spacerkiem od pracy, a D. po okresie adaptacyjnym w nowej pracy ma do swojego oddziału 3,5 km a nie 60 km, więc spodziewamy się, że będzie tylko lepiej! No, może nie tak od razu, bo w lipcu czeka nas nie taka mała wycieczka do Torunia, ale podróże to zupełnie inna sprawa 😉
Jedzenie. Znów jestem dość zadowolona z tej kategorii, mimo że nie odbyło się bez grzeszków. 467 zł za codzienne jedzenie to jednak wyczyn, a wręcz jestem po czerwcu pełna wszystkiego. 11,50 zł to napoje (staramy się pić wodę z kranu, bo tak zdrowo i domowe kompoty), 75,5 zł to fastfood (zdecydowanie najbardziej wstydliwy punk podsumowania, ale mecze…), 27,7 zł słodycze (i to głównie lody, więc prawie jak nie słodycze :P), 14,8 zł alkohol i wyjścia 69,5 zł
Higiena. 90,4 zł, ale mam poczucie, że jest to kategoria, którą powinnam bardziej ogarnąć…
Ubiór. 254,6 zł – koszula D. do pracy, bielizna i bluza, a ja kupiłam pasek i z trzy bluzki do pracy, bo akurat trafiliśmy na fajne promocje 🙂
Chemia. Uzupełnienie zapasów za 36 zł
Medyczne. 284,2 zł D. ciąg dalszy zabawy z dentystą i plastry. 
Rozrywka. 30 zł mojego D.
Prezenty. 157,8 zł – dzień taty i kilka składek w pracy. 
Do domu. 88 zł – folia do przeprowadzki, klucz francuski i parę drobiazgów na nową stancję. Muszę parę rzeczy dokupić, ale staram się robić to na raty, a i mam ochotę i pomysły na DIY, więc może będzie okazja więcej o tym napisać. 
Auto. OC – 590 zł. Niestety mimo że D. ma już jakieś zniżki to składki poszły w tym roku w górę, a ze względu na wiek również kiepsko wypadamy. Dopiero za rok wbija nam mniejsza składka. 
Inne. 60 zł przeprowadzka i jakieś drobiazgi. 
 
OC i przeprowadzka trochę podniosły nasze wydatki, ale dobrze jest! 🙂