Tak, w końcu nadszedł wolny weekend, a z nim odrobina czasu na nadrobienie blogowych zaległości. Oczywiście na pierwszy ogień idzie podsumowanie finansowe, bo zazwyczaj to interesuje was najbardziej. Fakt, sierpień wypadł bardzo dobrze, mimo że kilka kategorii mogłoby wypaść lepiej. Z zaciekawieniem przyglądam się też finansom we wrześniu (a już prawie połowa za nami!).
Przypomnę, bo ostatnio to pomijam – prezentowane wydatki dotyczą pary 25-latków. Mieszkamy w średniej wielkości mieście, oboje pracujemy na etatach, rok temu skończyliśmy studia. Wynajmujemy mieszkanie, co generuje sporo kosztów, ale chwilowo jest to najlepsza dla nas opcja. 
 
W sierpniu pięknie zmieściliśmy się w założeniach, bo wydaliśmy 2942,6 zł. Jak to często bywa w wakacyjnych miesiącach (mimo że urlopu nie mieliśmy), raczej nie oszczędzaliśmy, większych nieprzewidzianych wydatków również nie było.
Szczegóły:
Rachunki. Czynsz, media, ubezpieczenie D.
Transport. Chyba nasz rekord, odkąd mamy auto 🙂 Pod koniec lipca zatankowaliśmy jednak do pełna i w zasadzie gdyby nie jeden wypad nad jezioro w sierpniową sobotę to paliwa wystarczyłoby na calutki miesiąc.
Jedzenie. Teoretycznie tragedii nie ma, bo na codzienne wydaliśmy 567,1 zł, napoje 15,3 zł, alkohol 11,8 zł, a wyjście było tylko jedno na koszt 30 zł. Jednak słodycze pożarły 63,1 zł, a fastfoody aż 87,3 zł. Bywało gorzej, ale trzeba wziąć się za siebie, bo ostatnio wysiłek fizyczny też nam coś nie idzie.
Ubiór. Moje ostatnie rozmyślenia nad slowfashion przekładają się również na koszty odzieżowe. Nie mam wręcz ochoty chodzić po sklepach, bo wiem, że najpierw powinnam usiąść i zastanowić się czego tak naprawdę potrzebuję. Wydana suma to skarpetki i rajstopy, D. też nic nie kupił, ale pewnie na jesień czekają nas większe wydatki.
Medyczne. Ostatnio nie radzę sobie z cerą, więc musiałam odwiedzić dermatologa i zakupić leki. Niestety pewnie pociągnie to za sobą jeszcze inne wydatki, ale niektóre sprawy trzeba po prostu załatwić. Na wrzesień planujemy też kontrolę u dentysty… 😉
Rozrywka. Głównie prasa, po wielu numerach “nudny” w “Charakterach” znowu skusiłam się na zakup czasopisma, a mój D. odkrył “My Company” – mieliśmy w rękach dopiero dwa numery, ale bardzo zainteresowała nas ta pozycja, w zasadzie czytamy od deski do deski.
Prezenty. W sierpniu dwie bliskie osoby miały urodziny, do tego kilka składek w pracy się zbiegło.
Do domu. Koszt dwóch jaśków, do których mam zamiar uszyć poszewki 🙂
Auto. Przydomowe parkometry.
Inne. Coś do kuchni, ale nawet nie pamiętam co 😉
I tak to w finansowym spokoju minął sierpień. Prawie połowa września za nami i póki co miesiąc zapowiada się dobrze. Co więcej – zauważyłam, że nasza stabilizacja daje nam dużo spokoju. Miałam kilka zleceń, które mogłyby zasilić nasz domowy budżet, ale nie zdecydowałam się na nie. Nie chcę być zmęczona i sfrustrowana, wolę mieć czas na przygotowanie domowego posiłku, spacer, dobrą lekturę, napisanie tych kilku notek na bloga miesięcznie i własny rozwój, w który mam nadzieję zainwestować więcej wolnego czasu.