Jak możecie przeczytać w krótkim „O mnie” mój blog (a raczej jego pierwsza odsłona, jako little red think) powstał z myślą o tematyce włosowej. Szybko okazało się jednak, że nie jestem typową włosomaniaczką i chyba jednak nigdy się nią nie stanę. Nie mam czasu (cierpliwości?) do czytania tych wszystkich składów, próbowania kolejnych produktów, a dodatkowo wygląd moich włosów polepszył się na tyle, że przez większość czasu jestem z nich zadowolona.

Powoli dochodzę do wniosku, że chyba czas cykl zmodyfikować. Może zamiast podsumowań miesięcznych powinnam skupić się np. na kwartalnych? Myślę, że byłoby to dużo ciekawsze, bo jednak produkty, które używam nie zmieniają się tak często, przyrost też zazwyczaj jest podobny… Coraz ciemniej jest także rankami oraz wieczorami, więc trudno mi sfotografować włosy w odpowiednim oświetleniu. W takim październiku, co zaraz zobaczycie, zrobiłam tylko dwa zdjęcia 🙂 Najbardziej więc obstaję przy tym, żeby taki podsumowania zamieszczać co trzy miesiąca, a ew. pomiędzy nimi zamieścić jakiś post w stylu „niedziela dla włosów” lub poeksperymentować z fryzurami (przynajmniej bym się czegoś nauczyła :P). Dajcie znać jak to widzicie, a ja tymczasem zapraszam na krótkie podsumowanie października.

Włosy nieco odrosły po sierpniowym podcięciu i czuję się w aktualnej długości dobrze. Jak pisałam po przenosinach na nową platformę, pod koniec września mierzyły 64 cm od czoła i 55 cm od czubka głowy – teraz mierzą 66 cm od czoła i 58 cm od czubka głowy (mierzone na mokro). 

W pielęgnacji generalnie bez zmian. Staram się olejować przed praktycznie każdym myciem, czyli zazwyczaj codziennie. Mogę myć włosy co dwa dni, ale wytrzymują to tylko wtedy gdy umyję je rano… Z uwagi na pracę „na rano” i coraz chłodniejsze dni myję włosy głównie wieczorem, żeby samodzielnie wyschły, więc wtedy muszę to robić codziennie 🙂

Szampony: Dave Nourishing Oil Care, Garnier z awokado i masłem karite
Odżywki: Garnier z awokado
Maski: Kallos bananowy, Perfect.me zielona
Odżywka b/s: Gliss Kur Total Repair (do włosów suchych) – jedyny nowy produkt w pielęgnacji moich włosów i jestem z niego zadowolona, w dodatku ładnie pachnie 🙂

I jedyne dwa zdjęcia, które udało mi się zrobić w październiku, w dodatku w słabe dni:

 

  • Sama ostatnio zauważyłam, że więcej mam do powiedzenia, podsumowując 3miesięczną pielęgnację, niż zabiegi po każdym miesiącu 🙂 Może to jest rozwiązanie, by wpisy były ciekawsze?:)

    • Czyli tak jak zaproponowałam 😉 Pewnie podsumowanie listopada i grudnia (roczne) zrobię już „normalnym” trybem, a potem będą kwartalnie, a ja będę mogła skupić się na innych wpisach 🙂

  • Fatycznie może kwartalne podsumowania będą lepsze tzn. więcej będziesz mogła nam opowiedzieć.

  • Wydaje mi się, że w przypadku takiego tematu zawsze bardziej wartościowe są podsumowania po dłuższym okresie czasu. Po miesiącu nie widać aż tak rezultatów. Ja też włosomaniaczką nie jestem, zwłaszcza że noszę krótkie, ale mam ochotę zacząć poswięcać im nieco więcej uwagi. Nie są zaniedbane, ale chyba postawię na lepszy szampon, niż zwykły drogeryjny.

    • Nie zawsze „lepsze” jest przeciwieństwem „zwykłego” 🙂 Wszystko kwestia tego jakie mamy włosy 🙂

  • Zgadzam się, że podsumowania kwartalne to super pomysł. Sama mam zamiar zacząć tak robić od nowego roku – jak wspominałaś, kosmetyki tak często się nie zmieniają, a i po 3 miesiącach lepiej widać przyrost. 🙂 Oczywiście niedziele dla włosów z chęcią poczytam!
    Masz na prawdę przepiękne złote loczki <3 Jak Galadriela, ale bardziej urocze.

    • Ojej, bardzo mi miło, porównanie do elfa zawsze cieszy! 😉

  • Pingback: ułamki marca i kwietnia()

  • Pingback: [69] aktualizacja włosowa 2017()

  • Pingback: [67] aktualizacja włosowa 2017 -()

  • Pingback: [61] ułamki marca i kwietnia -()