Trochę późno, bo już prawie połowa miesiąca, ale witam was na kolejnym podsumowaniu. Listopad minął szybko. Tak szybko, że wydaliśmy mniej, niż założyliśmy 😉  Jak wspominałam w październiku pracujemy na nowym arkuszu, trochę bardziej skomplikowanym, ale nadal łatwym do ogarnięcia. Podzielę się nim jeszcze w tym miesiącu. A tymczasem…

block_1

W listopadzie wydaliśmy 2985,65 zł, bez-tytuluczyli prawie 300 zł mniej niż zakładaliśmy, co widać na załączonym obrazku. Kilka komentarzy:

Transport. Przekroczyliśmy, bo ostatniego dnia musieliśmy jednak zatankować. Co więcej… D. zmienił pracę, w zasadzie jest jeszcze w trakcie zmian i częściowo pracuje zdalnie, z domu, a częściowo… ma 2 minuty do firmy. Spodziewamy się więc spadków w tej kategorii.

Jedzenie. Ładna kwota, prawda? Szkoda tylko, że 103,8 zł to fastfoody. Ale tylko 11,4 napoje; 32 zł słodycze; 0 zł alkohol; 448,8 zł codzienne (zjadaliśmy zapasy z zamrażalki i słoiki); 91 zł wyjścia.

Higiena. Ostatnio to kategoria, której nie mogę ogarnąć. Wydaje mi się, że wszystko mam, a za 2-3 tygodnie okazuje się, że krem się skończył, tusz się sypie, a w Hebe jest promocja na maski do włosów, które zużywam w ekspresowym tempie…

Ubiór. D. spodnie dresowe do szpitala (no właśnie, trzy dni stołowania się D. poza domem też wpłynęły na kilka złotych mniej w codziennym jedzeniu ;)) i skórzany pasek w promocji oraz moja marynarka i majtki. Rzeczy od dawna poszukiwane.

Medyczne. Rozbieżność jest, bo jednak odwiedzimy lekarzy trochę później, jakoś nie możemy wstrzelić się terminem.

Auto. Zimowy płyn do spryskiwaczy i opłaty za parkometr.

A teraz śmigam obejrzeć wasze podsumowania, bo gdy zerkałam na blogi w tygodniu, to zauważyłam, że nie tylko ja cierpię na brak czasu 😉