W ostatnim “podsumowaniu” cieszyłam się urlopem, ale życie zweryfikowało moje plany i tak pierwsze dni stycznia spędziłam na antybiotyku. 31 grudnia zapalenie gardła i towarzysząca mu gorączka ścięła mnie z nóg, więc musiałam sięgnąć po leki, co w ogóle mnie nie cieszy. Tym samym nie ruszyłam z kopyta, po zwolnieniu miałam sporo pracy, nie chciałam od razu wracać też do ćwiczeń. Bałam się, że całkowicie odpuszczę i miesiąc będzie stracony – ale nie! 😉

#czytam
Niestety przeczytałam tylko dwie pozycje. Wracając do siebie po chorobie idealną lekturą okazała się Magia sprzątania w praktyce Marie Kondo, a później musiałam odświeżyć znajomość Wojny polsko-ruskiej D. Masłowskiej, za którą to książką nie przepadam, ale praca zobowiązuje 😉 Podczytuję także Zjawy, szaleństwo i śmierć Tomasza Pindela, która to książka porusza kwestię realizmu magicznego w literaturze. Zakupiłam jednak ebooka, więc okładką nie pomacham.

#oglądam
Chorując nie miałam co oglądać, więc… po raz pierwszy zaczęłam śledzić Seks w wielkim mieście, i tak kończę drugi sezon. Obejrzeliśmy też z moim D. pierwszy sezon Młodego papieża i jesteśmy zachwyceni. Oczarowała mnie również realizacja serialowa Serii niefortunnych zdarzeń – jeśli lubicie estetykę nieco burtonowską bądź realizm magiczny albo macie sentyment z dzieciństwa do tej książki – polecam!

#pracuję nad
Odetchnęłam, bo wychodzę na prostą z projektami. Niestety nie udało mi się jeszcze odświeżyć swojego CV, ale luty to mój deadline. Udało mi się również min. ćwiczyć dwa razy w tygodniu i popracować nad angielskim.

#czuję
Dzięki temu, że wydłuża się dzień już prawie czuję wiosnę i aż chce się żyć, działać!

Do lutego!

P.S. Czy tylko mi styczeń kojarzy się z morzem?