Jedna trzecia roku prawie za nami! Wiem, że podsumowania zazwyczaj robi się po kwartale, ewentualnie półroczne, ale w tym roku spojrzenie po czterech miesiącach jest dla mnie najwłaściwsze. Dużo się dzieje i być może powinnam zweryfikować swoje plany, które spisałam w styczniu. Zapraszam więc na inny wymiar cyklu „tu i teraz” 😉

FINANSE
Wielkie check!, bo jak wspominałam, zdecydowaliśmy się na własne mieszkanie. Musimy jeszcze trochę poczekać, aż skończy się budowa, a później je wykończyć, więc wprowadzimy się do niego dopiero w 2018 roku, a do tego czasu będziemy mieszkać u moich rodziców. 54m2, parter w szeregowcu. Czuję, że jestem o krok od stabilizacji. W aktualnej stancji czuliśmy się dość dobrze, ale myśl, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu i właściciel na nas zarabia – denerwowała.

ZDROWIE
Co już zrealizowałam? Przegląd u dentysty, laryngologa, zamówiłam szkła, zapisałam się na dodatkowe badania po skierowaniu laryngologa (jeśli ktoś jeszcze chce mnie postraszyć gastroskopią – proszę bardzo). Picie wody, zdrowe odżywianie i sport niestety nieregularnie. Czuję się dumna z siebie, że przestałam odpuszczać w kwestiach zdrowotnych.

DOM
Przeprowadzka do moich rodziców uświadomiła nam, że nadal mamy za wiele rzeczy 😉 Przed nami majówka i mam nadzieję powyrzucać część przywiezionych drobiazgów.  To coś, nad czym muszę popracować. Wiem, że nie ta kolejność, ale logistycznie nie podołaliśmy ze spokojnym pakowaniem – po drodze był świąteczny wyjazd i tylko mój jeden wolny dzień od pracy.

ROZWÓJ&PRZYJEMNOŚCI
Prawdopodobnie po majówce będę wolna od dodatkowych projektów. Chcę zaangażować się w następnych miesiącach w swój rozwój i oprócz pracy etatowej nie przyjmować zleceń, a przede wszystkim – asertywnie odmawiać pomocy innym (gdy nie będzie konieczna, rzecz jasna).
Przede wszystkim planuję postawić na regularną aktywność fizyczną oraz pisanie (ostatnio praktykuję przed snem, resztkami sił, ale jednak). A i podróż chcemy zaliczyć w końcu taką, która nie odbywa się z uroczystości rodzinnych i świąt. Jesteśmy domatorami, ale już nawet my czujemy się zbyt odizolowani od nowych doświadczeń 😉
Przyjemności w kwietniu również trochę było:
#książki: Przeczytałam Trzy godziny ciszy, Patrycji Gryciuk (świeża, bardzo dobra pozycja z literatury polskiej), dorwałam Grę w klasy Cortazara w twardej oprawie za 25 zł w Biedronce, przypominam sobie również treść Metro2033, które czyta teraz D. i niekiedy  robi to na głos.
#refleksje: Tekst, z którym się utożsamiam – o tym, dlaczego niektórzy nie wyemigrowali, okiem mężczyzny (Pan Wyciosany prowadzi także ciekawy cykl „nowy w mieście”, poświęcony medialnemu od jakiegoś czasu Słupskowi).

RELACJE&ŚLUB
Tak, byleby dopiąć wszystkie drobiazgi związane z nasza lipcową uroczystością. Najważniejsze już mamy – datę, salę, noclegi dla rodziny, zamówione obrączki, zaproszenia, moją sukienkę. Ale jeszcze tyle przed nami! 😉 Mimo wszystko – spokojnie, robimy „tylko” przyjęcie dla najbliższej rodziny, nie lubimy dużych spędów.

BLOG
Wciąż i wciąż zastanawiam się nad założeniem blogowego konta dla bloga i nie wiem, czy to dobry pomysł… Zdaję sobie sprawę z wszelkich zalet, ale czy faktycznie tego potrzebuję? 😉

Ciekawa jestem, jak idzie reszcie blogowego świata realizowanie swoich noworocznych celów… Podzielicie się refleksją? 🙂

  • jeśli chodzi o mnie to mam skoki formy. Od pracy na naprawdę dużych obrotach – po miesiące lenistwa – kiedy podniesienie powieki wydaje się kosmicznym zadaniem. Nie mam celów na ten rok. Mam za to zeszyt z celami w ogóle – który akyualizuję i wykreślam to co udało sie zrealizować 🙂 więc jakieś zaczątki systematyczności się pojawiają 🙂

    • Osobiście potrzebuję celów rocznych, bo inaczej ciągle przekładałabym część spraw – np. wizyty u lekarzy… 😉