Czy pamiętacie jeszcze wpis, który stworzyłam na moje 25. urodziny? Dziś nie będzie tak refleksyjnie, choć nadal podpisuję się pod przemyśleniami, którymi dzieliłam się z Wami rok temu. Kończąc dwadzieścia sześć lat nie czuję się dziwnie, w sumie ta cyfra “wygląda” dla mnie bardziej znajomo niż “25” czy “27”, w końcu urodziłam się 26 czerwca 😉

Przypominam także o ankiecie, którą możecie jeszcze kilka dni wypełniać. Pewnie dopiero na początku lipca ją podsumuję, chociaż za wiele do analizowania nie mam – może w przyszłym roku będzie Was nieco więcej!

Dwadzieścia sześć myśli i ciekawostek o mnie, którymi chcę się z wami podzielić:

  1. Profil na facebook`u założyłam dopiero trzy lata temu… Projekty na studiach i chęć dostępu do informacji o konferencjach naukowych spowodowały, że okazało się to koniecznością. Co prawda wcześniej zdarzało mi się komunikować z kimś przez profil mojego D., ale nie można tego było ciągnąć wiecznie.
  2. Jedną z rzeczy, które nawet wychodzą mi w życiu jest pisanie. Nie mówię o blogu. Od lat piszę różne formy, głównie mniejsze (wiersze, shorty), a klimat jednego z ostatnich tekstów został porównany do atmosfery… Stachury, co było dla mnie wielkim komplementem. Można rzec, że wracam do pisania i “pokazywania” tekstów po kilku latach przerwy, wcześniej miałam różne osiągnięcia w konkursach literackich.
  3. Jestem bardzo wrażliwa i empatyczna Nie chodzi o to, że mam ochotę ratować każdego bezdomnego kotka, ale współodczuwanie trosk bliższych i dalszych mi ludzi.
  4. Jeśli miałabym napisać, jakiej cechy nienawidzę w ludziach, to jest nią brak tolerancji. Cwaniacy są następni.
  5. Od czasu do czasu prowadzę różne warsztaty i zajęcia – ostatnio cykl zajęć z “Pedagogiki twórczości” na studiach podyplomowych.
  6. Jestem krótkowidzem i mam astygmatyzm, więc jestem skazana na okulary i szkła kontaktowe. Jednak póki co nie przeszkadza mi to na tyle, bym myślała o operacji. Może za jakieś pięć, dziesięć lat… 😉
  7. Nie umiem malować ust szminką, jeszcze nigdy nie trafiłam na odcień, który pasowałby do moich małych, raczej wąskich ust.
  8. Niektórych śmieszy rachunek z mojego życia: byłam dwa razy w życiu na studniówce, ale na swoją nie poszłam.
  9. Na jednej ze studiówek, na których byłam graliśmy w karty i chińczyka, bez alkoholu (pozdrowienia, Marcin, jeśli kiedyś to przeczytasz!).
  10. Nie przepadam za alkoholem. Nie nazwę siebie abstynentką, bo od czasu do czasu spróbuję trochę wina czy nalewki, ale raczej nie jest to nawet pół lampki. Z alkoholu wolę kawę.
  11. Moi przyjaciele są wyłącznie płci męskiej. Nie wiem dlaczego, ale wszystkie relacje damsko-damskie po jakimś czasie się urywały bądź wypalały. Ta się obraziła, bo nie miałam przez pewien okres tyle czasu co wcześniej, tamta stała się kobietą korporacyjnego sukcesu. Z mężczyznami jest prościej.
  12. Nie chodzę w biżuterii, nie jest mi potrzebna do szczęścia. Wyjątek robię dla pierścionka zaręczynowego (a niedługo pojawi się jeszcze obrączka). Efekt tego jest taki, że teraz “specjalnie” chodzę w kolczykach przed ślubem, żeby uratować moje dziurki i coś jednak na ten dzień założyć – jeden kolczyk wkładałam godzinę…
  13. Nie lubię kminku, kaszanki i flaków (te tylko mojej przyszłej teściowej). Wierzę jednak w teorię, że należy coś spróbować 11 razy, żeby polubić. Po co jednak zacząć lubić kaszankę?!
  14. Jestem meteopatą. Myślę, że umrę właśnie przez silny wiatr albo skoki ciśnienia. W pełnię księżyca.
  15. Mam prawojazdy, ale jestem niepraktykująca… Tak od dwóch lat próbuję to zmienić, ale nigdy nie ma do czego nawiązać.
  16. Oprócz książek kocham także seriale. Ale zaraził mnie tym dopiero D., także trochę zajęło zanim nadrobiłam klasyki. Nie mówię oczywiście o polskich serialach ; )
  17. Przez 7 lat nie miałam telewizji, oglądałam ją tylko podczas wizyt u rodziny. Obecnie przeprowadziliśmy się do moich rodziców, telewizor w naszej sypialni jest, ale i tak włączamy go tylko od czasu do czasu.
  18. Uwielbiam pierogi ruskie.
  19. Moim ukochanym miastem w Polsce jest Toruń. Mieszkałam tam na studiach przez pięć lat i codziennie tęsknię do niektórych knajp.
  20. Najlepszy burger jaki jedliśmy to ten z knajpy William Wallace w Słupsku.
  21. D. popełnił kiedyś wielki błąd i obiecał mi masaż stóp, gdy ogląda mecz. Tak, zdarza mi się o tym zapomnieć i się nie upomnieć…
  22. Jestem amuzykalna. Lepiej żebyście nie słyszeli, jak śpiewam lub (nie)gram na instrumentach.
  23. Nigdy nie leciałam samolotem. Serio. Musimy to z D. nadrobić.
  24. Łóżko, jedzenie, kawa i ulubione seriale to lek na wszystko. Zawsze.
  25. Zawsze miałam problem z językiem niemieckim. Uczyłam się go w szkole jako drugi język, starałam się, ale oceny były marne. Przed ostatnim sprawdzianem w szkole średniej okazało się, że przez lata myliłam “die” z “der”, to wiele wyjaśniło.
  26. Jeśli masz 26 lat i jeszcze nigdy nie miałeś papierosa w ustach, to nawet koniec świata cię do tego nie zmusi. Chyba że tylko to uratuje ludzkość, albo chociaż istnienie seriali – w sumie i tak wychodzi na to samo.

 

A teraz wracam do łóżeczka, bo wzięło mnie przeziębienie i jestem strasznie pociągająca (nosem) – tylko seriale mogę mnie uratować!