Czas na drugi miesiąc podsumowania finansów, podczas pomieszkiwania u rodziców 🙂 Tym razem już bardziej racjonalnie oszacowaliśmy wydatki, więc nie ma tak dużej różnicy z założonym planem. Jak wiecie, muszę też zmienić nieco opis, kogo budżet dotyczy 🙂

Dla przypomnienia bądź nowych gości: prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście (a w zasadzie od miesiąca pod miastem, u rodziców, bo zdecydowali się na zakup mieszkania, które właśnie się buduje). Dużo się u nas dzieje – od przeprowadzek po zmiany zawodowe, bo ciągle szukamy możliwości rozwoju.

 

Bez tytułuCzerwiec finansowo baaardzo podobnie do maja i kwietnia, wydaliśmy 2505,5 zł.  Plan pod tytułem „zbieramy na wyposażenie własnego mieszkania” jest więc realizowany.

Rachunki. Bodaj ostatni czy przedostatni rachunek za media, które mieliśmy na stancji; ubezpieczenie i telefon D.

Transport. 301 zł to paliwo, reszta bilety. Po przeprowadzce zabierałam się z moim D. do pracy, czekałam u niego pół godziny i szłam do mojej. Teraz jednak będę zaczynała pracę o 10.00, więc będziemy ponosić podwójne koszta za transport… 😉

Jedzenie. Codzienne – 225,1 zł; napoje – 20,8 zł; fastfood – 75,5 zł; słodycze – 61,1 zł; alkohol – 5,8 zł; wyjścia – 86 zł. Mogłoby być mniej za fastfoody i słodycze, ale szczerze mówiąc nawet próbowałam trochę w tym miesiącu przytyć, żeby sukienka na ślubie ze mnie nie spadała; niestety nie udało się, pewnie na urlopie nadrobię kilka straconych ostatnio kilogramów. Codzienne niskie, bo raz, że teraz kosztami dzielimy się z rodzicami, to wiele warzyw zajadamy z ogródka.

Higiena. Ha, zaczęłam zapisywać wydatki na kosmetyki! Oczywiście nie patyczki czy mydło, ale chciałabym zobaczyć, co ile kupuję puder bądź szampon.

Ubiór. Buty i to dwie pary (kremowe baleriny i czarne lordsy) + silikonowe wkładki, koszulka i spódnica. Na buty (skórzane!) trafiła mi się super okazja i skorzystałam… 😉

Medyczne. Zaplanowana wizyta u dentysty. Niestety zamiast oczyszczenia musiałam zająć się ubytkiem (150 zł), do tego witaminy i plastry.

Prezenty. Skromny dzień taty i zrzutka w mojej pracy.

Auto. Czerwiec to u nas miesiąc opłacenia OC, ale jak widzicie – spodziewaliśmy się 🙂 Za to miesiąc bez parkometrów czy płatnej myjni.

Inne. Na początku czerwca zrobiłam sobie dzień dziecka i… kupiłam notes w kropki do bullet journala (45 zł). Do tego wieszaki (6,8 zł), pisaki (7,3 zł)  i… parasol (45 zł), bo ten, który kupiliśmy dwa miesiące temu zgubił się/został skradziony.

czerwiec

Wieje nudą, ale w czerwcu głównie zajmowaliśmy się organizacją ślubu, jak i po pracy po prostu padałam, także nie miałam nastroju do zakupów 😉

 

 

 

.

  • Jak się spojrzy na te wydatki, to wydaje się to całkiem dobry wynik, zaledwie kilkadziesiąt złotych więcej niż było to planowane 😀

    • Żeby tak zawsze było… 😉

  • Świetny plan wydatków 😉 moja mama coś takiego prowadzi, ale nie tak dokładnie 😉 życzę powodzenia w osiągnięciu celu 🙂

    • Dzięki ; ) Nasze i tak wydaje nam się niedokładne, nie wymieniamy konkretów w pozycjach, ale nie o to też chodzi, żeby liczyć, ile wydaliśmy na owoce, a ile na pieczywo…

  • Ale fajnie i przejrzyście wszystko rozpisane! Od lipca też chcę zapisywać wydatki – miałam już do tego kilka mało udanych podejść 😉 Chyba się przerażę, ile wydaję na słodycze 😉 Pozdrawiam

    • Spisujesz ręcznie czy w arkuszu? 😉 Zawsze mnie fascynuje, że każdy tworzy swój własny system 😛

  • U mnie czerwiec obfitował w imprezy rodzinne, które doszczętnie wypłukały mój budżet i byłam na dużym minusie.
    Mamy koniec lipca i powoli się regeneruję ale pasa trzeba było zacisnąć dość sporo.