Od kilku dni budzę się godzinę przed budzikiem i sama nie wiem, czy mimo to zacisnąć oczy i wtulić się mocniej w kołdrę, czy też wywlec moje kończyny poza strefę tej ciepłej miękkości. Mimo to nie udało mi się wystukać na klawiaturze paru słów o tym, co działo się u mnie w sierpniu. Ze zdziwieniem też odkryłam, że serię prowadzę od… listopada. Nie pytajcie, kiedy to minęło, bo mam wrażenie, że jestem już ze trzy galaktyki dalej.

#czytam
Nadal utrzymuję tempo, sięgam po kilka tytułów na raz i sprawia mi to radość. Umożliwiają mi to jednak technologie i fakt, że w końcu chyba przekonałam się, żeby regularnie korzystać także z audiobooków oraz naszego Kindla. Wchłonęłam “Suszę” Mastertona, ale nie zachwyciła mnie tak, jak jego “Czarna wdowa”. Wysłuchałam “Kroniki Jakuba Wędrowicza” Pilpiuka, którego na papierze – mimo docenienia kunsztu – nie lubię czytać, ale głos Grzegorza Pawlaka sprawia, że nie mogę się oderwać od słuchawek 😉 I dalej męczę na Kindlu dzienniki Tyrmanda, “Pochłaniacz” Bondy i opowieści Lema. Zaczęłam również powieść słupskiej pisarki – Marty Trzeciak, na którą polowałam w bibliotece od dłuższego czasu.

#oglądam
Zakochałam się w serialu “Miasteczko Twin Peaks”, który dopiero teraz oglądam (starszą wersję). Nawet nie chodzi o fabułę, ale o postaci, które są świetnie skonstruowane oraz zagrane i ta muzyczka! Będzie mi smutno, jak serial się skończy. W dodatku znów trzeba czekać na kolejny sezon Gry o tron. Trzeba na jesienno-zimowe wieczory poszukać czegoś nowego… 😉 Co polecanie (ale ostrzegam, że sporo widziałam!)?

#słucham
Muzycznie u nas niewiele się dzieje, ale udało nam się odwiedzić w końcu tak zachwalaną nie tylko w okolicy, ale i całej Polsce Dolinę Charlotty. Tak jak nie przepadam za koncertami, tak w ich otwartym amfiteatrze KORNa słuchało się świetnie!

#pracujęnad
Utrzymaniem częstotliwości wpisów, aktywnością fizyczną, swoją idealną capsule wardrobe oraz fajnym ekoprojektem w pracy, który mam nadzieję wypali i będę mogła się nim z wami podzielić 🙂

#lubięsiebie
Co przejawia się w różny sposób. Od pracy nad aktywnością fizyczną, po picie złotego mleka, które zachwalała już półtora roku temu lifemanagerka. Może dlatego wstaję wcześniej, nie jestem tak śpiąca, jak dawniej? Zobaczymy, ile ten stan się utrzyma, ale dobrze mi z nim.

Teraz trzeba skupić się na wrześniu,
właśnie kończę rozpisywać go w moim bullecie <3