Dziś podwójne podsumowanie, bo zdecydowałam się połączyć zaległy wrzesień z październikiem. W końcu obecnie za wiele się w naszych portfelach nie dzieje (mieszkanie ujęte będzie w podsumowaniu podobnym do posta o kosztach naszego ślubu). Do tego mam wrażenie, że żyjemy coraz bardziej minimalistycznie 😉 Mimo wszystko prowadzenie budżetu domowego jest dla nas nadal bardzo ważne.

Dla przypomnienia bądź nowych gości: prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście (a w zasadzie od kilku miesięcy pod miastem, u rodziców – do czasu aż nasze mieszkanie nie zostanie wybudowane i wykończone). Dużo się u nas dzieje – od przeprowadzek po zmiany zawodowe, bo ciągle szukamy możliwości rozwoju. Prowadzenie budżetu domowego jest dla nas sposobem na oszczędzanie.

We wrześniu wydaliśmy 1327,9 zł, czyli ponad 300 zł mniej, niż planowaliśmy 🙂 Za to październik wygląda dużo gorzej. Nie działo się jednak nic nieprzewidywalnego, po prostu D. potrzebował zainwestować w swoją firmę, którą właśnie założył. Wiadomo, że na początku musiało iść z oszczędności/bieżących wpływów – i tak w teorii na minusie ponad tysiąc w październiku. Teraz myślimy, jak połączyć prowadzenie budżetu domowego  z tym firmowym, macie jakieś doświadczenie? 😉

budżet domowy 2017

budżet domowy 2017

 

 

 

 

 

 

 

 

PODSUMOWANIE:

Rachunki jeszcze przez kilka miesięcy pozostaną na takim poziomie.

Transport po sierpniowym wzroście spadł, bo jak już może się zorientowaliście – znowu zmieniłam pracę 😉 Tym samym mam często zbieżne godziny z D. oraz moimi rodzicami, z którymi czasami zabieram się w drodze powrotnej. We wrześniu w zasadzie jeszcze jeździłam do poprzedniej, ale nie mieliśmy zbyt wielu innych wycieczek, więc nie było tak źle (jak na nas).

Jedzenie.
WRZESIEŃ 
Codzienne – 279,3 zł; napoje – 6,6 zł; fastfood – 87,8 zł; słodycze – 66,2 zł; alkohol – 10,05 zł; wyjścia – 87 zł.

PAŹDZIERNIK. Codzienne – 158,5 zł; napoje – 4,5 zł; fastfood – 80,5 zł; słodycze – 30,2 zł; alkohol – 0 zł; wyjścia – 65 zł.
Fastfoody tej jesieni to głównie domena mojego D. Nie zabierze kanapek do pracy i potem tu zapiekanka, tam kebab… Ale ponoć od listopada przechodzi na dietę! 😉 Tutaj też nie ma się co rozpisywać, bo rodzice za bardzo „nie pozwalają” dokładać się do budżetu. Trochę nam głupio, nie jest to bardzo komfortowa sytuacja, ale z drugiej strony jesteśmy wdzięczni, bo teraz wszystko odkładamy na wykończenie mieszkania.

Higiena. Niestety nie mogę sobie przypomnieć, kiedy wydałam mniej na kosmetyki. Niby nie używam ich zbyt wielu, ale jednak więcej w tym roku testuję. Cieszę się, że zaczęłam zapisywać co i jak, to będę mogła za jakiś czas zrobić podsumowanie.

Ubiór. We wrześniu trafił się fajny stanik w promocji za 20 zł. Październikowy chłód wymusił na moim mężu chwilową rezygnację z trampek i zainwestowanie w coś cieplejszego. Do tego byłam u krawcowej i zamiast nowych spodni – zwęziłam i skróciłam te, które już mam. Przerobiłam też nieco za luźną, źle uszytą marynarkę.

Medyczne. Tej jesieni co rusz jesteśmy przeziębieni. Piję mleko w kurkumą na odporność, jem sporo warzyw, w tym „naturalnych antybiotyków”, wysypiam się, nie przewiewa mnie, a i tak nosem pociągam, jakiś kaszel się pojawia… Można się jednak pocieszać, że bez starań przeziębienie zmieniłoby się w cięższą chorobę.

Rozrywka. Wrzesień miesiącem prasy!

Prezenty. Nic większego, kilka drobnych słodkich upominków dla bliskich.

Auto. Niestety D. ma coraz większy problem z darmowym parkingiem przy pracy. Gdy wozi mnie po drodze tym bardziej nie ma czasu na wcześniejszy wyjazd  i dojście na pieszo… Mimo wszystko kwota jest niższa niż ewentualny bilet miesięczny za miejsce postojowe u osoby prywatnej.

Inne. We wrześniu koszt ogłoszenia na olx oraz mojej domeny! 🙂 Październik, jak wspomniałam, to głównie inwestycja męża w firmę. Ale nie tylko! Zainwestowaliśmy w młynek do kawy, którego szykuję recenzję 🙂 Wywołaliśmy również zdjęcia ślubne dla siebie oraz gości, a ja uzupełniłam zapasy do manicure hybrydowego, który wykonuję sama w domu.

budżet domowy 2017

budżet domowy 2017

W listopadzie również czeka na sporo wydatków. Przede wszystkim auto – oprócz wymiany opon na zimowe szykujemy się na przegląd. A ja muszę zainwestować w nowe okulary. Te, które mam są trochę za słabe i nadają się głównie do pracy przed komputerem, a w dodatku jakimś cudem porysowałam jedno ze szkiełek… Nie przeszkadza to w codziennym użytkowaniu, ale wygląda nieestetycznie i ciężko je teraz czyścić. Zresztą przy mojej wadzie dobrze mieć coś w zapasie, nawet jeśli czasami chodzę w szkłach 😉 

 

A tak wychodziło nam prowadzenie budżetu domowego w poprzednich latach:
Wrzesień i październik w 2016 roku
Wrzesień i październik w 2015 roku, gdy ogarnialiśmy postudencką rzeczywistość

 

  • U nas też październik był miesiącem załatwiania spraw i dodatkowych wpłat itd.
    Ale już od pierwszego listopada rozpisaliśmy budżet i na razie się go trzymamy 🙂
    Mieszkanie u rodziców ma swoje minusy ze względu na brak prywatności i mało miejsca ale z drugiej strony jest to zbawienie przed przeprowadzką. My także jeszcze co najmniej pół roku będziemy u rodziców ale dzięki temu że nie chcą od nas pieniędzy na jedzenie i rachunki nam udaje się dużo zaoszczędzić na remont.
    Do tego mama czasem zrobi pranie a to także duże ułatwienie 😛

    • To żyjemy teraz dość podobnie 😉 U nas jest o tyle komfortowo, że z miejscem problemu nie ma. Jedynie kuchnie dzielimy i pralkę, a tak to siedzimy na pięterku, ze swoją łazienką, a rodzice na dole. Masz rację z tym ułatwieniem – tu pranie, tam obiadek i jeszcze kawałek dobrego ciacha, czasami też zabiorę się z rodzicami i nie muszę jechać autobusem/mąż nie zawozi mnie specjalnie… Mimo wszystko nie mogę się doczekać, aż wszystko będzie po naszemu <3

      • To naprawdę macie komfort, u nas aż tak „oddzielnie” nie ma 🙂
        Najlepiej gdy jest się na swoim ale ma się rodziców gdzieś niedaleko, szczególnie kiedy pojawią się dzieci 🙂
        U nas to akurat 4 km różnicy będzie, więc i dużo i nie dużo 🙂