Jak oszczędzać na prezentach nie będąc odizolowanym od rodziny i reszty społeczeństwa odludkiem? Czy w ogóle da się zmniejszyć wydatki, mimo urodzin, imienin, świąt i reszty większych mniejszych okazji do obdarowania bliskich? I druga strona medalu, w duchu minimalizmu – jak obdarowywać i być obdarowanym, aby nie gromadzić niepotrzebnych rzeczy? Idealnego sposobu jeszcze nie mam, ale przez ostatnie lata ja i moja rodzina wyrobiliśmy kilka świetnych sposobów na „tanie prezenty”, którymi chcę się z Wami dzisiaj podzielić.

1. Święta jak Mikołajki

Nie pamiętam, kto i kiedy w moim rodzinnym domu wpadł na ten pomysł, ale było to ok. 6 lat temu. Po prostu zaczęliśmy dość szkolnie losować po jednym obdarowywanym i co roku wspólnie określamy orientacyjną wartość prezentu. Co roku jest inna wersja, nadal testujemy. Rok temu zrobiliśmy też eksperyment i losowaliśmy prezenty para dla pary, ale część osób nie była do końca zadowolona, wracamy więc w tym roku do modelu typowo mikołajkowego 😉 Czasami dla ułatwienia zapisujemy nasze wishlisty, które wiszą na lodówce u moich rodziców, bo głównie im ciężko trafić, co też potrzebujemy, nie są jednak obligatoryjne. W tym roku działamy spontanicznie, nie ma listy, nie ma limitu cenowego! Prezenty DIY niestety nie wchodzą w grę – moja rodzina jeszcze się opiera ; ) Prezenty są więc tanie w tym sensie, że każdy kupuje jeden, porządny, dbając o zadowolenie obdarowanego, nie własną kieszeń.

Główna zaleta pomysłu? Dzięki temu nie musimy dawać i otrzymywać kilku mniejszych, tanich prezentów, których nie potrzebujemy, skazanych na zaleganie głęboko w szafie. Mam niemiłe wspomnienie z okresu nastoletniego, gdy co roku otrzymywałam rzeczy, których w ogóle nie chciałam. Najgorsze było, gdy zamiast książki bądź wymarzonego plecaka – chyba wtedy już zaczynały podobać mi się kostki – dostałam… Kena. Tak, nie bawiłam się już lalkami 😉

2. Urodzinowa skrupulatność 

Obchodzimy jedynie urodziny, na imieniny raczej nie robimy prezentów, ew. złożymy życzenia, wypijemy wspólnie kawę. Ale kwestie urodzinowe są sprawiedliwe – od x lat już składamy się po 50 zł, więc każdy wie, że w okolicach urodzin dostanie 350 zł, które można przeznaczyć na konkretną rzecz, której nie kupilibyśmy tak o. Zresztą jest to pewien dodatek do wspólnego grilla czy innej posiadówki. Oczywiście to subiektywna kwestia, jaką kwotę uznamy za wystarczającą na tani czy drogi prezent. Wartości, które tutaj prezentuję są wystarczające dla mojej rodziny 🙂

3. Cerebracja – kalendarz adwentowy

prezenty div, kalendarz adwentowy div

Jak możecie wyczytać z moich wpisów – nie chodzę do kościoła. Kalendarz adwentowy ma więc dla mnie wymiar nie religijny, a tradycyjny, symboliczny. Kiedyś mój D. wspomniał mi, jak lubił dostawać je w dzieciństwie. Tak rozpoczęła się nasza tradycja kalendarzy DIY, które umilają nam te ciemne, grudniowe dni przed świętami. Ostatnią realizację pokazywałam rok temu w listopadowym tu i teraz

 

4. Prezenty DIY

Od kilku lat obiecuję sobie, że będę robić więcej prezentów DIY. Niestety ciągle coś mi wypadało, ale nie oszukujmy się, to tylko wymówki ; ) Oprócz kalendarza adwentowego i ciasteczek nie pamiętam, żebym poczyniła jakieś kroki… Ten czwarty punkt jest celem, do którego dążę, a w sieci jest przecież dużo inspiracji! 🙂

A Wy jakie macie patenty na pogodzenie oszczędzania z dużą rodziną
i wydatkami na uroczystości z tym związane? :>

 

  • U mnie od jakiegoś czasu nie kupowało się prezentów, bo nasza Wigilia dotyczyła mnie i rodziców, którzy pomagają mi w inny sposób więc nie potrzebujemy dodatkowo coś kupować.
    Teraz czeka mnie wspólna Wigilia z mężem, gdzie ich rodzina jest duża i zazwyczaj kupują sobie śmieszne i infantylne prezenty co kompletnie do mnie nie przemawia. My z mężem postanowiliśmy kupić każdemu dużą czekoladę i tyle.
    Jeśli chodzi o urodziny itp to prezenty kupujemy małym dzieciom, starszym dajemy pieniądze, natomiast dorosłym zazwyczaj kwiat, czekoladki lub alkohol.
    Ja gdy mam możliwość to proszę po prostu o gotówkę lub nic.
    Bardzo irytuje mnie jak ktoś daje mi alkohol wiedząc że go nie piję- rodzina męża „bo może się skusisz” oraz kwiaty, których także nie za bardzo lubię dostawać.
    Na ślubie otwarcie poprosiliśmy o gotówkę co się sprawdziło, bo nie dostaliśmy żadnego prezentu. Za to było trochę kwiatów, czego nie chcieliśmy ale widać zamiłowania cioć pozostały i trzeba było to przełknąć.
    Planujemy dom dlatego postanowiłam sobie mówić otwarcie o prezentach w postaci banknotów lub niekupowaniu niczego po prostu. Nie chcę gromadzić rzeczy z którymi nie da się nic zrobić.
    Wiem, że niektórzy chcą być praktyczni i kupują młodemu małżeństwu np pościel ale zazwyczaj jest tak że albo kolor albo model nie taki. Dlatego nie ma co utrudniać sobie życia. Lepiej włożyć w kopertę i dać pieniądze, które przeznaczyło się na zakup bezpośrednio obdarowywanej osobie, która najlepiej wie co z tym zrobić.
    Dla mnie jeszcze jeden zwyczaj jest bardzo cenny. Zamiast prezentów zawsze staram się wysyłać kartki urodzinowe do znajomych, to miły gest który niewiele kosztuje a jest lepszy niż np. SMS.
    Prezentów DIY nie lubię, bo zazwyczaj także są niepraktyczne i nie wiadomo co z nimi zrobić chyba że jest to jedzenie 😉 .

    • Dziękuję za komentarz, ciekawa byłam, jak to jest u Was 🙂 Również nie lubię tych śmiesznych prezentów, które tylko wkurzają swoją obecnością przestrzeń uporządkowaną… Z alkoholem przykro mi słyszeć, bo nie lubię takiego zmuszania. Szczęśliwie rodzina męża już się przyzwyczaiła, że z zasady ja nie piję i tylko jego babcia nie może przeboleć, że się nie napiję winka do obiadu 😛 O prezentach DIY myślałam właśnie jedzeniowych, albo np. mydełko, kule do kąpieli 🙂

  • Ja nie mam dużej rodziny więc nigdy nie ma problemu z kupowaniem prezentów zwykle jest 7 osób tylko (mojej mamy brat rodzony, z żoną, synem, moja mama, mój brat, ja ) i w tym roku będzie jeszcze Sebek także 8. Imieniny kiedyś obchodziłam, ale jakoś z roku na rok zaczęły się zacierać, więc tylko życzenia i wystarczy.
    Zwykle to są prezenty w granicach rozsądku i na szcżęście nigdy nie dostalam czegoś co byłoby zbędne 🙂

    Świetne pomysły, kiedyś muszę spróbować sama coś stworzyć.

    • Dla mnie najlepsze z DIY, o czym zapomniałam, to ciasteczka z karteczkami, np. na zły dzień, gdy ulubiona drużyna przegrywa, bo dobry humor, itp. 🙂

  • mam takie samo podejście do chociażby kalendarzy adwentowych. Także nie chodzę do kościoła, ale kocham te świąteczne tradycje 😉

    • Ja się dopiero od męża nauczyłam cieszenia ze świątecznego klimatu 🙂

  • Pingback: jak prowadzić budżet domowy - podsumowanie listopad 2017()

  • Nie mamy dużych rodzin, z drugiej strony trochę szkoda. Gdyby zebrać te, które mamy na jednej kolacji wigilijnej mogłoby być bardzo symaptycznie, a tak już od kilku lat każdy sobie….. Pamiętam święta z dzieciństwa i dziadków, rodziców, wujostwo, dzieciarnię czekającą na prezenty od św. Mikołaja. To była magia!