Tak ja zapowiadałam – w listopadzie przytrafiło nam się kilka większych wydatków, ale część z nich musieliśmy odłożyć z przyczyn organizacyjnych. Nie było więc tak źle, w dodatku udało mi się już kupić prezent na Święta, więc grudzień będzie troszkę odciążony. Jeśli zastanawia Cię dlaczego mówię o prezencie w liczbie pojedynczej – zapraszam do wpisu o prezentach oraz oszczędzaniu, w którym tłumaczę, jak różne święta organizujemy z moimi bliskimi.

Dla przypomnienia bądź nowych gości: prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście (a w zasadzie od kilku miesięcy pod miastem, u rodziców – do czasu aż nasze mieszkanie nie zostanie wybudowane i wykończone). Dużo się u nas dzieje – od przeprowadzek po zmiany zawodowe, bo ciągle szukamy możliwości rozwoju. Prowadzenie budżetu domowego jest dla nas sposobem na oszczędzanie.

W listopadzie wydaliśmy 2370,31 zł. Nie jest to dużo, ale jednak o 80 zł w budżecie się nie zmieściliśmy 🙂

PODSUMOWANIE:budżet domowy

Rachunki. Standardowo – ubezpieczenie i abonament.

Transport. Chcielibyśmy zamykać się w tych 300 zł… Od października pracuję od 7.00, ale szczęśliwie D. również całkiem często ma na tą samą porę, więc jedziemy razem. Póki mieszkamy u moich rodziców równie często w drodze powrotnej zabieram się z nimi, więc transport praktycznie nic mnie nie kosztuje. W listopadzie nie mieliśmy też ani jednej większej podróży.

Jedzenie. Codzienne – 361,4 zł; napoje – 9 zł; fastfood – 57,2 zł; słodycze – 65,2 zł; alkohol – 19,5 zł; wyjścia – 42 zł. Trochę niestandardowo z tego względu, że słodycze i fastfood to były próby męża, żeby… trochę mnie utuczyć 🙂 Zawsze byłam szczupła, ale ostatnio znowu straciłam kolejne dwa kilo za dużo, więc w chwili rozpaczy próbowaliśmy trochę nabrać moją wagę, ale nic to nie dało. Mam nadzieję, że zimowa aura oraz święta zrobią swoje i trochę przybiorę na wadze.

Higiena. Szampon, coś do demakijażu i jakieś kosmetyki męża.

Chemia. Jeszcze pomyślicie, że żyjemy w brudzie, bo te wydatki są u nas niewielkie, ale faktycznie sporo rzeczy czyszczę ocetem i sodą, które staram się zawsze mieć w domu.

Ubiór. Mąż się trochę przeziębił, więc od razu pobiegł po czapkę i szalik (łącznie 80 zł), a przy okazji przypałętała się do jego szafy bluza (90 zł). Ja również zamówiłam jedną, ciepłą bluzę przez internet – 60 zł.

Medyczne. Jak zapowiadałam w październiku – potrzebowałam nowych okularów. 80 zł – wizyta u optometrysty, 634 – okulary. W dodatku przeziębienie D. nie przeszło, więc skończyło się na antybiotyku i innych lekach – 46,4 zł.

Rozrywka. Jak to u nas bywa – jakaś prasa 🙂

Prezenty. Urodziny bratanicy (40,5 zł), prezent na Święta – ale nie mogę zdradzić dla kogo i jaki, bo wylosowana osoba nie miałaby niespodzianki (100 zł) i zrzutka na Szlachetną Paczkę (100 zł), którą to inicjatywę baaardzo polecam. Mam do niej zaufanie większe niż innych zbiórek.

Auto. Zmiana opon – 50 zł, myjnia – 6 zł, parkingi – 14 zł. Nie wyrobiliśmy się jednak z przeglądem związanym z wymianą łańcuszka rozrządu. Jak wiecie z postów dotyczących rocznych kosztów utrzymania auta (część 1, część 2) posiadamy Skodę Fabię. I nikt nie jest w stanie nam powiedzieć po ilu km sugeruje się wymianę rozrządu, mimo że w wielu samochodach w instrukcji jest taka informacja… U nas ani w książeczce od auta, ani w autoryzowanych serwisach nie dostaliśmy jednoznacznej odpowiedzi. Jedynie „trzeba słuchać, jak zacznie hałasować”. No cóż, nasz silnik i tak jest głośny, więc się pewnie nie dosłyszymy, albo stanie się to za późno, więc uznaliśmy, że nasze ponad 90 000 km jest już wystarczające i chcemy w najbliższym czasie samochód do mechanika odstawić. Szacunkowy koszt 800-2000 zł, zależy „jak pójdzie”. Ale to grudzień/styczeń, choć chciałabym załatwić sprawę jak najszybciej, żeby nie martwić się, że cały silnik nam się rozwali… 😉

Inne. Różności! Żarówki (31 zł), chusteczki (3 zł i nie wiem, czemu D. wpisał je w tej kategorii, może jakieś inne chusteczki, np. do okularów?), etui dla D. (7,4 zł), poducha ergonomiczna dla mnie, którą własnie testuję i chyba faktycznie pomaga na ból karku (85 zł), przekierowanie z mojego starego bloga na domenę (52 zł).

budżet domowy

A jak wasze portfele pod koniec roku? 🙂
Odsyłam też dla porównania do naszych listopadowych podsumowań finansowych z 2015 oraz 2016 roku.

 

  • My mamy Opla Corsę, sugerowany czas wymiany rozrządu to 60.000 km, a ja już tyle przejeździłam od ostatniej wymiany. I więcej wymieniać nie będę, bo prawdopodobnie zezłomujemy samochód. Więc już w niego nie inwestujemy, tylko potrzebne naprawy.
    A ja nie prowadziłam w listopadzie tak skrupulatnie budżetu, nawet grudzień sobie odpuściłam. Mam po prostu gorszy czas w życiu i trochę rzeczy postanowiłam sobie odpuścić. Wiem, co mam do zapłacenia i to tyle. No, ale odłożyłam 200 zł na FA. Juz krok do przodu jest i jestem zadowolona z nowej pracy i do tego na miejscu 😀 z prezentami też spokojnie, ale już musimy się rozglądać. Na razie zakupiłam trzy duże bombki- dwie pojadą pocztą Polską do moich dziadków i teściów 🙂

    • Właśnie sugerowany czas wymiany 60-120 tys. najczęściej słyszymy przy innych modelach, ale to inne modele właśnie… 😉 Czasami trzeba odpuścić, to nic złego. A praca na miejscu zawsze miła, właśnie dojazd najbardziej mnie aktualnie stresuje, zwłaszcza, gdy pada śnieg i zaczyna być lodowisko na drodze 🙁

  • U nas w grudniu planujemy dużą darowiznę na jedną z fundacji którą wspierami, Braci Mniejszych. Będzie to kilkaset złotych – na święta, ale też to nasza metoda na podziękowanie losowi za udaną zmianę pracy:) całe szczęście nie planujemy prezentów więc się wyrówna:)

    • Właśnie chciałabym zaproponować rodzinie, ale to już w przyszłym roku, żeby zamiast prezentów zrzucić się na cel charytatywny. To piękna sprawa!

  • Ja swoje okulary wymieniałam już 3 razy i zawsze koszt nie przekroczył 400 zł- fakt nie kupuję markowych oprawek pod względem nazwy. Polecam w tej kwestii małe salony optyczne- zawsze da się negocjować cenę i oprawki są niepowtarzalne 🙂

    Kilogramami się nie przejmuj- ja też jestem szczupłą osobą i wychodzę z założenia, że lepiej aby było jak jest niż miałabym być otyła. W swoim czasie sama przytyjesz 🙂

    U mnie, ku mojej wielkiej radości koszt za wymianę hamulców oraz oleju pokrył mój tata w ramach prezentu także budżet dużo nie ucierpiał 🙂
    Na waszym miejscu proponowałabym napisać bezpośrednio na stronie Skody z prośbą o taką informację. Raczej muszą Wam jej udzielić ze względu na wytyczne jakie mają przy technologii produkcji.

    Ja w tym roku nie planowałam tego w budżecie ale postanowiłam wysłać kartki świąteczne także tutaj trochę pieniędzy wydam 🙂

    • Niestety mam dość drogie szkła. Minusy + astygmatyzm, w dodatku wada już większa, więc żeby nie wyglądać jak monstrum wybieram opcje cieńszych szkieł. Oprawki kosztowały mnie akurat… 50 zł 😉 Fakt, byłam gotowa wydać więcej, żeby tylko coś dopasować, ale sama ekspedientka stwierdziła, że w tych mi najlepiej – mam dość szczupłą twarz i po prostu sporo modeli jest za szeroka 😛
      Kartki świąteczne – piękna sprawa! 🙂

      • Rozumiem. Nie myślałaś o laserowej korekcie ?

        • Myślałam i pewnie za jakiś czas się na nią zdecyduję 🙂 Ale najpierw wykończenie mieszkania, później będę odkładać właśnie na oczy. O ile wada będzie stała, bo obecnie nadal ciągle mi się zmienia, a to już przeciwskazanie do zabiegu.

          • Ja postanowiłam że zdecyduję się na korekcję dopiero po urodzeniu dzieci, bo niestety przed porodem może być ryzyko że jakaś wada znów się pojawi. Przy okazji będzie można zaoszczędzić bez nadszarpnięcia budżetu 🙂

          • Swego czasu również ewentualny poród był moim argumentem, aby poczekać, ale ostatnio czytałam, że to swego rodzaju mit, bo ponoć przy takiej operacji i tak wskazanie jest do cesarki, nie naturalnego porodu. Nie orientowałam się jednak nigdy u specjalisty 🙂

          • Z jednej strony mit a z drugiej prawda- wszystko zależy od przypadku 🙂
            Akurat z moją wadą i predyspozycjami nazwijmy to „ocznymi” lekarz, którego pytałam o ewentualną możliwość korekcji stwierdził abym poczekała.
            W każdym bądź razie jest to naprawdę wygodna opcja 🙂

  • Podziwiam za skrupulatność. Sama mam chęć zacząć panować nad codziennym budżetem i być może zrobię sobie jakąś rubryczkę w Bujo od nowego roku. U mnie najwięcej wydatków pochłania jedzenie, a zaraz za nim mieszkanie i rachunki.

    • Polecam! Co prawda osobiście akurat do finansów preferuję formę elektroniczną, ale myślę, że na początek rubryka w bullecie to też dobry pomysł. Widziałam sporo inspiracji, więc pewnie coś wybierzesz 🙂

  • też niedługo będę takie zapiski prowadzić 😉

  • O matulu, 2 tys. miesięcznie to u nas idzie na sam wynajem mieszkania 🙁 Wciąż szukamy czegoś do kupienia, ale póki co nie udało się znaleźć niczego sensownego. Ceny we Wrocławiu rzadko schodzą poniżej 5500-6000 zł za m2.

    Moje wydatki zapisuję bodajże od września, wspólnym zaczęłam się przyglądać dopiero od listopada. Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, mamy każdy swoje konto + jedno konto wspólne, na które wpłacamy określoną sumę na początku każdego miesiąca na wynajem mieszkania, opłaty, zakupy spożywcze, chemię, wydatki na psa etc.

    • Wynajmując też ok. 1500 zł wydawaliśmy na to z opłatami, stąd decyzja o kupnie mieszkania i chwilowym zamieszkaniu u rodziców 😉 Fakt, że u nas nieco taniej to wszystko wychodzi, zapraszam do pierwszego wpisu z serii o naszym mieszkaniu, ale całkiem możliwe, że we Wrocławiu więcej też zarabiacie 😉
      Super, że zaczęłaś zapisywać wydatki – to pierwszy krok! Mój mąż, jeszcze wtedy narzeczony, po pierwszym miesiącu rzucił słodzone napoje 😀 Nie podziałało gadanie o tym, że to chemia, ale gdy zobaczył ile pieniążków na to idzie… 😉 Może też jesteśmy dość specyficzni, ale my szybko nazywaliśmy finanse „naszymi”, nie dzieliliśmy moje, twoje, wspólne, więc też było łatwiej to monitorować 🙂

  • Pingback: finansowe podsumowanie grudnia 2017()