Grudzień nie był dla mnie zbyt przyjemnym miesiącem. Nie wydarzyło się nic szczególnie złego, jednak przeciągająca się jesienna pogoda powodowała – i nadal powoduje – że najlepiej mi pod ciepłym kocem. Pewnie wielu z Was czuje podobnie, a jeśli wstajesz dzień w dzień na 7.00 bądź inną poranną godzinę do pracy, to możemy przybić sobie piąteczkę zrozumienia. Niemniej staram się podchodzić do tego pozytywnie i pamiętać, że taki system pracy, w tym momencie mojego życia jest moim wyborem, więc za bardzo staram się nie narzekać 🙂 W okresie świątecznym zrobiłam sobie małą przerwę od bloga i social media, ale już jestem, mówię co u mnie i nadrabiam wpisy u Was. 

#czytam

Piękna rzecz stała się kilka dni przed świętami – doczekałam się książki w bibliotece, którą rezerwowałam. Hygge. Duńska sztuka szczęścia nie była dla mnie wielkim odkryciem, ale jednak miłą, świąteczną lekturą. Oprócz tego w grudniu pochłonęłam jedynie książkę bliskiej mi osoby, która prosiła o komentarz. 

#oglądam

Nie mogę sobie przypomnieć, czy coś specjalnego oglądałam w grudniu… Trafiłam na drugi (po Listach do M) świąteczny film, który nie jest tylko śmiesznym obrazkiem, ale wnosi coś do życia oglądającego – Almost Chistmas (z 2016 roku, są dwa filmy o tym tytule, więc łatwo się pomylić). Nie wiem czy kategoria pasuje, ale całkiem przyjemnie ogląda mi się również jak mój mąż pogrywa w Wiedźmina 3 😉

#spotkania

Miałam w grudniu kilka naprawdę udanych spotkań. Z koleżankami ze starej pracy (to był zespół!), ale i przyjaciółmi jeszcze z czasów szkolnych. A do tego święta i ten rodzinny klimat, granie w tysiąca czy scrabble. Mogę polecić też planszówkę, którą kupiliśmy w tym roku dla mojej bratanicy – Zakazana Wyspa. Dość szybka rozgrywka, po pierwszym rozegraniu wszystko jest jasne, ale nie nudne. 

#czuję się

W tej chwili bardzo spokojna. Jest piątek, a ja leżę po ciepłej kąpieli na łóżku w moim dresie-kombinezonie od męża i mam ochotę mruczeć jak kot. Zerkam na grudniowe podsumowanie z zeszłego roku i uśmiecham się pod nosem. Rok temu miałam wiele planów, które faktycznie w 2017 roku razem z Panem Wyciosanym zrealizowaliśmy.

Ale na podsumowania przyjdzie jeszcze pora w innym wpisie! A tymczasem – wspaniałego Nowego Roku!