Roczne podsumowanie budżetowe 2017! Muszę przyznać, że mam małe ciarki na plecach. Dopiero zaczynam tworzyć tegoroczne podsumowanie i nie wiem, czego się spodziewać. Wiecie, Daniel założył firmę, ja zmieniłam dwa razy pracę. W dodatku mieszkamy u moich rodziców do czasu, aż nie wyremontujemy własnych kątów. A po drodze był jeszcze ślub 🙂 

Jeśli dopiero trafiłeś na mojego bloga to zapraszam do śledzenia miesięcznych podsumowań budżetowych oraz innych rozmyśleń o finansach (np. oszczędzanie przy kupowaniu prezentów, roczne koszty utrzymania samochodu).

FINANSOWE PODSUMOWANIE 2017 ROKU

Ok, podliczone! Dodam tylko, że podsumowanie nie byle jakie, bo już trzecie na blogu. W 2017 roku wydaliśmy „na życie” łącznie 33 588,11 zł. Miesięcznie 2799 zł, a dziennie 92 zł! Jestem z nas strasznie dumna, bo jest to kwota mniejsza niż w 2016 czy 2015 roku. Pamiętajcie tylko, że są to wszelkie bieżące wydatki. Koszt organizacji naszego ślubu oraz kupno oraz remont mieszkania liczymy osobno, ponieważ na to idą nasze oszczędności. Sam ślub kosztował nas dokładnie 10 954,7 zł, co szczegółowo rozpisywałam w poście Koszt ślubu i przyjęcia weselnego w Słupsku.
Na podsumowanie remontowe jeszcze trochę musicie z nami poczekać… 🙂 Za to tradycyjny wykres prezentuje się tak:

Przy wykresie zachowałam „standardową” kolejność kategorii, która pojawia się u nas co miesiąc. Omawiając je bardziej szczegółowo, skupię się od największej do najmniejszej kwoty. Ubolewam bardzo, że przy decyzji mieszkania u rodziców koszta związane z rachunkami oraz jedzeniem nie są zbyt miarodajne, ale tak to u nas w tym roku wyglądało, więc wszystko zliczam i podaję. W końcu taki był cel, żeby zaoszczędzić na wykończenie mieszkania… 😉 

Jedzenie. Nie dziwię się, że kategoria ma nr 1, bo zaraz po rachunkach był to zawsze nasz drugi największy ponoszony koszt. Po przeprowadzce do rodziców koszty wynajmu odpadły, więc mimo że na jedzenie wydajemy mniej, to jednak wydajemy 😉 
Sukces: w skali roku niewiele wydajemy na słodzone napoje (148 zł) czy alkohol (78,5 zł), chciałabym utrzymać ten poziom
Do poprawy: zdecydowanie zbyt wiele wieczorów spędziliśmy w tym roku na oglądaniu filmów czy seriali z paczką chipsów w dłoni, mąż często też „zapomina” drugiego śniadania do pracy i kończy się na zapiekance/kebabie… 
Średni miesięczny koszt: 565,84 zł 

Rachunki (czynsze, media, opłaty bankowe, ubezpieczenie na życie). Mimo że tylko pół roku wynajmowaliśmy mieszkanie, kategoria zajęła drugie miejsce. 
Sukces: decyzja o zakupie własnego mieszkania, żeby pieniążki płacone właścicielom „nie uciekały nam”.
Do poprawy: wszystko jest optymalnie, musimy tylko mocno skupić się przy formalnościach w nowym mieszkaniu. Tak naprawdę dopiero w tym roku będziemy mieli wpływ na dostawców. 
Średni miesięczny koszt: 495,97 zł

Medyczne. Rok temu wydaliśmy 2000 zł mniej, a już wtedy pisałam, że sporo wyszło… 😉 Już się chyba powoli przyzwyczaiłam, że opieka medyczna w Polsce kosztuje. W tym roku oprócz leków typowo na przeziębienie, suplementów, zaliczyliśmy po jednej chorobie z antybiotykiem. Do tego kontrole u ginekologa, okulisty, dentysty. Największy wydatek, 1600 zł, to konieczność wstawienia koronki u męża (m.in. właśnie przez słabą opiekę w ramach NFZ za młodu :P), a po nim moje okulary – 634 zł
Sukces: mimo że większość rutynowych kontroli robimy prywatnie (dentysta, okulista, ginekolog), to kilka rzeczy udało się zrobić przez NFZ – np. morfologię i gastroskopię. 
Do poprawy: ekm, nie chorować? 😛 
Średni miesięczny koszt: 323,84 zł

Auto. Czyli wszystko, co związane z eksploatacją i użytkowaniem samochodu w podróży. Jak wiecie, niedawno robiliśmy rozrząd, przy czym zostało wymienionych kilka innych drobnych rzeczy (2270 zł), do tego oczywiście OC (736 zł), przegląd coroczny (100 zł), wymiana opon (50 zł – mam zapisaną tylko jedną wymianę, nie wiem czemu…) oraz 237,4 zł wydane na parkingi oraz myjnię. 
Sukces: obyło się bez stłuczek 😉
Do poprawy: mąż pracuje w ścisłym centrum miasta, wszędzie są parkometry i nie zawsze ma dostęp do służbowej karty parkingowej, więc chcąc nie chcąc płaci. Nie podoba nam się to, ale nie znaleźliśmy jeszcze lepszego rozwiązania.
Średni miesięczny koszt: 282,78 zł

Transport. Większość to paliwo, dwa miesiące dojeżdżałam też do pracy autobusem. 
Sukces: brak, kwota za transport jest wręcz większa, ale wynika z decyzji o chwilowym mieszkaniu u rodziców. 
Do poprawy: gdy zamieszkamy już u siebie, będziemy mieli ok. 10 km bliżej do pracy, zmniejszą się więc koszty paliwa, a może uda się przesiąść na rower? 🙂 
Średni miesięczny koszt: 282,67 zł (prawie tyle samo, co eksploatacja auta, daje do myślenia!)

Inne. Kategoria bez dna. Poczta, rzeczy biurowe, rzeczy do domu, przewóz podczas przeprowadzki, domena, kosmetyczka, męża początkowa drobna  inwestycja w firmę, itd. 
Sukces: praktycznie wcale nie kupujemy przedmiotów, które nie są nam potrzebne!
Do poprawy: chyba trzeba pomyśleć na rozbiciu tej kategorii. Zauważyłam też, że czasami mąż wpisuje tutaj rzeczy, które ja umieściłabym gdzieś indziej 😉 
Średni miesięczny koszt: 269,49 zł

Ubiór. Wydałam w tym roku na ciuchy 2200 zł, co jest dla mnie sporą sumą. Mąż 1020 zł. 
Sukces: skupiamy się na jakości i dopasowaniu do naszej garderoby, nie chwilowej zachciance. 
Do poprawy: głównie u mnie 😉 Mimo że liczba ubrań w szafie drastycznie się zmniejsza, to ciągle mam pozostałości, których nie miałam na sobie kilka lat. Czas na ostateczne, drastyczne porządki! Chciałabym znaleźć czas na więcej wpisów w stylu wszystkie moje buty.
Średni miesięczny koszt: 268,33 zł

Prezenty. Tutaj nie ma sensu się rozpisywać – święta, urodziny 🙂
Średni miesięczny koszt: 135,83 zł

Higiena. Mniej niż przed rokiem, ale dopiero od czerwca dokładniej śledzę, co kupuję. A raczej próbuję, bo jeszcze czasami zapominam coś wpisać do mojego BuJo 🙂
Sukces: kwota zmalała w porównaniu do zeszłego roku.
Do poprawy: wiedzieć, co dokładnie kupujemy! 😉
Średni miesięczny koszt: 88,2 zł

Rozrywka. Jak na domatorów przystało – w sumie niewiele. Głównie prasa, jakaś książka, do kina chodzimy raz do roku, wolę oglądać filmy z kanapy. Przy takim trybie życia nie patrzę na ten wydatek w perspektywie rzeczy do poprawy – pracujemy, zarabiamy, więc mamy prawo na małe przyjemności 🙂 Największym wydatkiem w tej kategorii był nasz ukochany Kindle, zwany przez nas kundelkiem. 
Średni miesięczny koszt: 77,90 zł

Chemia. Bardzo mało! Pewnie dlatego, że teraz mieszkamy u rodziców, mamy także mniej do sprzątania. W dodatku staram się stosować „domowe” sposoby 😉 Rok temu dostaliśmy też w prezencie świątecznym mopa elektrycznego, więc zauważyłam, że mniej wydajemy na preparaty i szmatki do mycia podłogi. 
Średni miesięczny koszt: 8,10 zł

PODSUMOWANIE

Cieszę się, że udało nam się kolejny rok spisywać wszystkie wydatki. Dzięki temu niedługo zamieszkamy w naszym mieszkaniu. Jak Wasza motywacja i świadomość finansowa wyglądała w 2017 roku? A może plan „budżet domowy” to coś nowego w noworocznych postanowieniach? 

Dla mnie jako introwertyka obecność bloga w social mediach to nie lada wyzwanie.
Jednak będzie mi miło jeśli zechcesz śledzić nowe wpisy i zdjęcia na Facebooku oraz Instagramie.

 

 

  • Klaudia, zapomniałaś dopisać, że było to 3,83 zł na godzinę 😉
    A tak już na poważnie to gratuluję wyniku, bo tak jak napisałaś najniższy od 3 lat!
    Trzymam kciuki by w 2018 było jeszcze lepiej i fajnie, że już niedługo będziecie „na swoim” 🙂

    PS. Ja po weekendzie na blogu będę dzielił się swoim raportem rocznym 2017, jeszcze ostatni rachunki mi zostały 🙂

    • Wierzę na słowo, bo aż tak się nie rozdrabniałam 😛 I czekam na Twój raport!

    • Michał, ale 3,83 na godzinę brzmi jednak trochę strasznie 😛 Śpisz… a nad Tobą taka wielka kasa i odlicza co godzinę te 4 zł ;P hehehe

      • Haha to prawda 🙂 Właśnie policzyłem, że śpiąc 8 godzin dziennie, ta Wielka odliczająca kasa by nam wybiła pokazała 960 zł 🙂

        Tak dla zabawy przeliczyłem to na godziny, bo często jak podają kosmiczne zarobki sportowców, słyszy się, że ktoś zarabia kilkaset dolarów na godzinę 🙂 Nawet jak śpi 🙂

  • Bardzo fajne zestawienie, które daje do myślenia.
    My kategorię którą Ty opisujesz jako „inne” bardzo mocno rozbiliśmy ze względu na lepszą kontrolę nad tym gdzie wydajemy pieniądze. To naprawdę dobry sposób, bo zaczynasz widzieć rzeczy, które gdzieś Ci umykały. U mnie tak było w przypadku poczty- wysyłam dość sporo listów paczek itp.
    My koszta domu także prowadzimy na innym arkuszu i dodatkowo chciałabym wprowadzić arkusz samochód żeby zobaczyć ile kosztują nas oba auta i czy czas już na zmianę lub przeorganizowanie się.

    Trzymam kciuki żeby rok 2018 był na jeszcze większy plus !

    • Na początku zabawy z budżetowaniem i my mieliśmy kategorię „inne” bardziej rozbitą 🙂 Ale u nas to zazwyczaj kilka, rzadziej kilkanaście pozycji, w dodatku raczej niepowtarzające się, więc zdecydowaliśmy się takie rozwiązanie. Możliwe, że gdy będziemy mieszkać już we własnym mieszkaniu dodamy np. kategorię „dom” 🙂 W dodatku, jeśli spojrzysz na nasz arkusz: http://checkingmyself.pl/2016/12/16/52-arkusz-do-prowadzenia-domowego-budzetu/ (chyba powinnam nieco go zaktualizować :P)
      zobaczysz, że mamy rubrykę na kwotę, ale także określenie, CO kupiliśmy, więc jak chcemy coś zsumować – da się 🙂

      • Oczywiście 🙂 Każdy działa według systemu, który mu pasuje i najlepiej się sprawdza. Ja większość rzeczy lubię modyfikować pod siebie 🙂

        Czekam z utęsknieniem na wpisy o domu 🙂

  • ja zgapiłam sobie od ciebie pomysł monitorowania wydatków, ale w tym roku dopiero zaczęłam i na koniec będę wiedziała, jak idzie 🙂 tanio wyszło wam wesele – w moich kręgach 30tys to minimum. A my chcemy własnie takie tańsze 🙂

    • Cieszę się, że zainspirowałam kogoś do finansowych refleksji! 🙂 Co do wesela – kwestia indywidualnych upodobań. My w sumie nie mieliśmy typowego wesela, tylko przyjęcie do około północy dla najbliższych. Dla nas idealnie, smacznie i kameralnie, można było na spokojnie ze wszystkimi porozmawiać i spędzić trochę czasu. Wiem, że nie czułabym się dobrze na wielkiej imprezie do białego rana, także bardziej nasze samopoczucie, nie cena, dyktowało styl przyjęcia 🙂 Choć oczywiście wizja wydania dużo mniejszej kwoty również była baaaardzo miła, a do tego chyba przełożyła się na większy luz przy organizacji ślubu 🙂

  • U mnie budżetowanie w 2017 roku osiągnęło szczyt klęski. W tym roku ponownie biorę się za swoje finanse i też mam w planach przygotowanie takiego zestawienia. Czarno na białym widać co jest do poprawy. Gratuluję, że z roku na rok idzie Wam coraz lepiej. Pozdrawiam

    • Marta, każdy ma jakieś potknięcia. Grunt to nie zrażać się, tylko działać 🙂 Trzymam kciuki za 2018!

  • No nieeee… 570 zł na jedzenie… to jest niemożliwe ;P A tak na serio – super podsumowanie! 😉 I bardzo fajny pomysł z podpunktami „sukces” i ‚do poprawy”. Pozwolisz, że jeśli zdecyduję się na takie roczne podsumowanie u siebie to „pożyczę” ten schemat?

    Swoją drogą, zadziwiające, że z roku na rok koszty życia u Was spadają ;P U nas nieprzerwanie rosną od 2015… kiedy to pojawił się Junior ;).

    • Pożyczaj do woli! 🙂
      Co do jedzenia, jak wiesz, mieszkamy u rodziców, więc niestety podział zakupów itp. jest niemożliwy dokładnie do ustalenia, więc są to tylko nasze wydatki.
      W przyszłym tygodniu mamy odbiór mieszkania, więc wysuszenie + wietrzenie go, remont i może na lato się wprowadzimy, a wszystkie wyliczenia będą dokładne! <3