Co działo się w naszych finansach od maja do lipca? Szczerze mówiąc ostatnio czas leci mi tak szybko, że sama jestem ciekawa… Staraliśmy się podczas wykańczania mieszkania prowadzić dwa budżety – ten “normalny”, codzienny (który dzisiaj prezentuję), jak i poświęcony tylko i wyłącznie mieszkaniu. Powoli dochodzimy do momentu, że wszystko się zazębia – rachunki staną się naszym realnym zużyciem surowców, a i meble niedługo przestaną być etapem wykończenia i urządzania, będą wpisywane po prostu do budżetu. Ale to jeszcze za chwilę.

Dla przypomnienia bądź nowych gości: prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście (a w zasadzie jeszcze przez te prezentowane miesiące pod miastem, u rodziców – do czasu aż nasze mieszkanie nie zostało wykończone i względnie urządzone). Dużo się u nas dzieje – od przeprowadzek po zmiany zawodowe, bo ciągle szukamy możliwości rozwoju. Prowadzenie budżetu domowego jest dla nas sposobem na oszczędzanie.

W okresie maj-lipiec wydaliśmy “na życie” 10 271,83 zł + zakup auta. To sporo, jak na nas. Z drugiej strony ok. 3423 miesięcznie to całkiem niezła suma i raczej musimy pogodzić się z tym, że niżej być może nie zejdziemy. Ciężko jednak ocenić mi nasze starania w kwestii oszczędzania w tym totalnie nietypowym okresie – wykańczanie mieszkanie, dwa tygodnie temu przeprowadzka, ciąża i zmiana auta. Bywały tygodnie, że nie wydawaliśmy, bo po prostu nie mieliśmy nawet na to czasu (nie liczę oczywiście spraw remontowych, tego się nie uniknie 😉 ), a zdarzały się dni, weekendy, że pozwalaliśmy sobie na więcej luzu. Tym razem więc zbiorcze, kwartalne omówienie kategoriami.

RACHUNKI I ZOBOWIĄZANIA
Wydatek: 3 049,35 zł
(maj – 1 366,1 zł; czerwiec – 510,29 zł; lipiec – 1 172, 96 zł)

Trudno mi dojść do ładu z rachunkami. Przez ostatnie miesiące mąż je ogarniał i opłacał regularnie, ale to dopiero początek naszej przygody z dostawcami i opłaty dotyczą okresu, kiedy jeszcze nie mieszkaliśmy u siebie 😉 Musieliśmy też dosuszać mieszkanie, więc rozkręcaliśmy ogrzewanie, walczyliśmy też dwoma osuszaczami, stąd dość wysokie kwoty za prąd (348,9 zł) i gaz (794,49 zł). Woda “całe” 40,5 zł 😉
A dalej:
– czynsz (338,7 zł), w którego skład wchodzi eksploatacja, koszty zarządzania, wywóz śmieci, ale również fundusz remontowy;
– abonament medyczny na naszą dwójkę (693,5 zł);
– ubezpieczenie domu (427 zł);
– komórka (63 zł).
Zdecydowaliśmy się teraz po raz pierwszy na kredyt na warunkach 0% (323,26 zł od lipca/miesięcznie) – dotyczy on kupionego do mieszkania AGD. Z perspektywą wykańczania mieszkania, nowym autem oraz “widmem” przygotowania wyprawki dla potomka woleliśmy póki co rozłożyć te koszta w czasie, a najwyżej spłacić całość za kilka miesięcy, jak już będziemy wiedzieli, ile pieniążków po tym wszystkim mniej więcej zostało nam na kontach 😉

TRANSPORT
Wydatek: 1 386 zł
(maj – 515 zł; czerwiec – 590 zł; lipiec – 281 zł)

Głównie paliwo, ale zdarzyło mi się raz jechać taksówką, bo śpieszyłam się po morfologii do pracy, a niestety Słupsk w niektórych miejscach jest słabo skomunikowany i bez czekania oraz przesiadek by się nie obyło. Nasze wydatki na paliwo są aktualnie większe, bo Wyciosany prowadzi cykl szkoleń w okolicy, więc w zasadzie są to koszty jego firmy, ale wiadomo, jak to bywa przy JDG – ciężko finanse całkowicie oddzielić. Do tego ciągłe wizyty w remontowanym mieszkaniu i rodzinne wyjazdy, więc się nazbierało.

JEDZENIE
Wydatek: 2 083,6 zł
(maj – 683,2 zł w tym codzienne: 484,8 zł, napoje 6,8 zł; fastfood 66 zł; słodycze 59 zł; alkohol 28,6 zł; wyjścia – 38 zł)
czerwiec – 774,7 zł w tym codzienne 446,6 zł, napoje 31,1 zł, fastfood 90, zł; słodycze 118,5 zł, alkohol – 8 zł, wyjścia – 80 zł;
lipiec – 580,7 zł w tym codzienne 374,9 zł, napoje 24,9 zł, fastfood 60,7 zł, słodycze 59,9, alkohol 8 zł, wyjścia 52,6 zł)

Więcej, niż w poprzednich miesiącach, i to mimo mieszkania nadal z rodzicami, więc współdzielenia kuchni 😉 Jak to jednak przy ciąży bywa starałam się jeść jeszcze bardziej różnorodnie i zdrowo, co poprzekładało się na rachunki. W dodatku bywały chwile, że musiałam mieć coś słodkiego do pracy… Mąż też często drugie śniadanie po prostu kupuje na mieście, więc kilka-kilkanaście złotych prawie dzień w dzień na to szło (niekiedy zapiekanka, czasami po prostu bułka i kabanos lub coś z pobliskiej garmażerki). Ale zaczynamy pracę nad tym nowym, mało zdrowym nawykiem 😉

HIGIENA
Wydatek: 227,6 zł
(maj – 57,2 zł; czerwiec – 90,4 zł; lipiec – 80 zł)

Niestety nie udało mi się kontynuować zapisywania wszystkich kupowanych kosmetyków, zabrakło czasu. Po prostu więc uzupełnianie braków, nie przypominam sobie jakiegoś “dziwnego” wydatku w tej kategorii 😉

CHEMIA
Wydatek: 111,4 zł
(maj – 8,5 zł; czerwiec – 58,4 zł; 44,5 zł)

Podobnie jak wyżej, część szła już na nowe mieszkanie, chociaż pył dopiero przestaje wychodzić… 😉

UBIÓR
Wydatek: 247 zł
(maj – on 16 zł;
czerwiec – ona 121 zł, on 110 zł;
lipiec – 0 zł)

Oprócz drobiazgów typowo bieliźnianych udało mi się kupić w czerwcu w lumpeksie dwie pary ciążowych spodni na gumkę za 31 zł obie, w których już zaraz będę chodzić, bo aktualnie w żadne “normalne” spodnie już się nie zapnę 🙂 Oprócz tego w czerwcu trochę urodzinowo, trochę z uwagi na trwające promocje uzupełniliśmy garderobę – mąż o bluzę i fajny t-shirt, ja o nieco luźniejsze bluzki i sukienkę na zimniejsze dni.

MEDYCZNE
Wydatek: 992 zł
(maj – 288 zł; czerwiec – 330,2 zł; lipiec – 373,8 zł)

Przy tworzeniu budżetu naszła mnie refleksja, czy abonament na opiekę medyczną nie powinien być w tej kategorii? Jak myślicie? Mąż wklepywał w rachunki, bo dla niego to fakturka do opłacenia, ale ja mam wątpliwości.

A co do samej kwoty to oczywiście głównie moje ciążowe wizyty u ginekologa. Uprzedzając pytania – nie, nie było możliwości prowadzić ciążę w ramach NFZ. Gdy w kwietniu dzwoniłam umówić się na pierwszą wizytę do mojej ginekolog, a także paru innych, to terminy były na październik czy listopad, czyli końcówkę mojej ciąży (nawet prywatnie na “moją” musiałabym czekać do maja, więc ostatecznie zdecydowałam się jeszcze na kogoś innego) 😉 Pechowo odszedł też jeden ginekolog z oddziału, gdzie wykupiliśmy abonament, więc inni również byli obciążeni. Trochę zniechęcona tym wszystkim kontynuuję opiekę jednego ginekologa, o którym i tak mam pozytywną opinię. Dzięki abonamentowi udaje mi się za to większość badań mieć za darmo, a trochę tego już było… Za wizytę płacę 200-250 zł, ale zawsze mam robione usg. Pozostałe kwoty to witaminy, które biorę, moja kontrolna wizyta u dentysty i kontrolna wizyta męża z założeniem plomby. Pewnie weszły w to również jakieś krople do oczu czy inne drobniejsze leki, które kupował mąż.

ROZRYWKA
Wydatek: 24,1 zł
(maj – 4,5 zł; czerwiec – 11 zł; lipiec – 5,9 zł)

Po kosztach mieszkaniowych-medycznych zabrakło już czasu i chęci na rozrywkę 😉 Te nieco ponad 20 zł to po prostu trochę prasy.

PREZENTY
Wydatek: 201 zł
(maj – 107 zł; czerwiec – 23 zł; lipiec – 71 zł)

Kumulacja prezentowa nadeszła dopiero w sierpniu i będzie trwać do początku września, bo idziemy na ślub… 😉

AUTO
Wydatek: 1 641,48 zł + 11 000 zakup auta
(maj – 976,48 zł + 11 000 zakup auta; czerwiec – 650 zł; lipiec – 15 zł)

I kolejna kumulacja… Cóż, bez auta to jednak jak bez ręki, bo mąż dojeżdża na prowadzone szkolenia, do tego wożenie materiałów do wykańczania mieszkania, przeprowadzka, załatwianie większych mniejszych spraw… 😉 Po wypadku trzeba było więc zainwestować, ale w zasadzie wszystkie koszty pokryło ubezpieczenie. Konkretnie:
– rejestracja (81,5 zł)
– OC (852 zł)
– wyposażenie: gaśnica (33,98 zł)
– mechanik: 650 zł (po kupnie postawiliśmy u mechanika na wymianę uszczelek, olejów i inne drobiazgi, nad którymi czuwa mąż)
– parking: 18 zł
– mycie: 6 zł

Inne
Wydatek: 308,3 zł
(maj – 173,5 zł; czerwiec – 40,8 zł; lipiec – 94 zł)

Biurowo-firmowo: domena, hosting, jakieś zszywki, poczta
Domowo: baterie, pojemnik, prześcieradło, klamerki
Osobiste: fryzjer (czyli moje pożegnanie się z długimi włosami i akcja #oddajwłos)

Słuchajcie – nigdy więcej podsumowań z kilku miesięcy! Ale to potrafi człowieka zmęczyć… Przede mną jeszcze drugie hiper wyzwanie – bo podsumowanie kupna i wykończenia mieszkania, a za kilka miesięcy wydatków ciążowo-wyprawkowych. Mam nadzieję, że dam radę, trzymajcie kciuki!

 

Dla mnie jako introwertyka obecność bloga w social mediach to nie lada wyzwanie.
Jednak będzie mi miło jeśli zechcesz śledzić nowe wpisy i zdjęcia na Facebooku oraz Instagramie.