W sierpniu nic niespodziewanego nie wydarzyło się w naszych finansach, ale przez przeprowadzkę wydatki poszły w górę 😉 Sporo rzeczy musieliśmy kupić, uzupełnić zapasy żywnościowe, w dodatku miałam wizytę u ginekologa zarówno na początku, jak i na końcu miesiąca. Szczerze mówiąc nawet nie prognozowaliśmy na sierpień wydatków, bo wiedzieliśmy, że nie podołamy. Ostatecznie wydaliśmy 4378,9 zł. Ale przynajmniej poczułam się zmobilizowana do przeprowadzenia we wrześniu budżetowo-jedzeniowego wyzwania, o którym na końcu 🙂

Przyszła też pora na zmianę opisu “o nas”: prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście na Północy Polski. Niedługo zostaniemy rodzicami, od niedawna mieszkamy “na swoim”, które nadal urządzamy. Mimo że bliska jest nam idea slow live, ciągle w naszym życiu coś się dzieje.

 

Sierpniowe podsumowania w poprzednich latach:
2017, 2016, 2015

 

RACHUNKI I ZOBOWIĄZANIA

Tak myślę, że muszę przebudować nasz budżetowy arkusz, bo już jest trochę leciwy. Nadal używam ten, który pokazywałam pod koniec grudnia 2016, a to już prawie 2 lata! Nie współdzieląc, nie wynajmując stancji trochę inaczej będzie przecież wyglądać sprawa rachunków itp. Dodatkowo nie mam pojęcia, czemu uparłam się na taki widok z datami – rozumie to ktoś? 😛 Ale tak, rachunki…

W sierpniu wydaliśmy 977,7 zł. Czynsz to opłata stała na rzecz wspólnoty (eksploatacja, fundusz remontowy, wywóz śmieci, opłata dla zarządcy). Mąż zapłacił dwa razy za komórkę, bo po prostu zapomniał puścić przelew pod koniec poprzedniego miesiąca. Rata to jak wspominałam w poprzednim podsumowaniu agd do kuchni wzięte na 0%. Mam nadzieję, że szybko uporamy się z wyprawką oraz wykończeniem mieszkania i najpóźniej koło wiosny nadpłacimy całość 🙂

TRANSPORT

Czyli paliwo475 zł. Ciekawe, czy teraz, gdy mieszkamy w mieście, zejdziemy choć trochę z tych kosztów? 😉

JEDZENIE

Trochę się załamałam, jak zobaczyłam wynik – 1203,81 zł, bo tak nie było od… No dobra, przejrzałam na szybko arkusze, które prowadzimy od 2014 roku (!) i ani razu nie było takiej sumy.

Nie oznacza to jednak, że wszystko “przejedliśmy”, zapasy produktów sypkich i innych umilaczy (jak np. syrop klonowy, sos sojowy, przyprawione wafle ryżowe) na trochę nam wystarczy 😉 Ogólnie na wydatki codzienne wpłynęły dwie rzeczy:

  • przeprowadzka: czyli puste szafki. Przeprowadzając się z domu rodziców nie zabierałam prawie niczego, więc wydatki na produkty sypkie, przyprawy, kawy, herbaty bardzo nam się skumulowały. A i szczęśliwi życiem “na swoim” nie żałowaliśmy sobie pysznych dla nas składników, jak makaron do lasagne czy makaron ryżowy do pysznej chińszczyzny;
  • ciąża: tak jak zawsze lubiłam owoce i warzywa, to teraz starałam się postawić na różnorodność, dodatkowo pożeram wszelkie bakalie, co podbija wydatki codzienne.

Napoje22,9 zł, ale wliczamy w to wodę butelkowaną. Nie wpisuję jej w codzienne (jak soki typy marchewkowe), bo na ogół pijemy kranówkę. Fastfood62 zł, z czego połowa to zamówienie pizzy, a reszta zapiekanka męża w pracy i niestety chipsy, które się pojawiały. Mogłoby być lepiej w tej kategorii. Słodycze72,2 zł, łącznie z lodami i gorzką czekoladą. Znów mogłoby być lepiej, ale ciężko mi w ciąży powstrzymać się od ciastka do kawy. Od września wprowadzamy tryb “chcesz ciastko? to sama sobie zrób”, żeby nawet jeśli wypiek był słodki, to jednak choć ciut zdrowszy niż kupny. Wrzucałam już na instagram zdjęcie ciasteczek, ale nie chwaliłam się, że to domowe pieguski:

Alkohol8,8 zł – u nas to kategoria prawie wymarła. Czasem D. kupi jakieś piwo, ale faktem jest, że na różne okazje dostaje się czasem butelkę tego czy tamtego, więc szybciej gromadzimy, niż się pozbywamy 😉 Wyjścia50,7 zł. Zanotowałam jakieś trzy wyjścia – sądząc po kwotach to jedno bardziej obiadowe, dwa kawiarniane, ale sumarycznie kwota i tak wyszła nieduża 🙂

HIGIENA

33,19 zł – głównie rzeczy do użytku ogólnego, typu pasta, patyczki. We wrześniu spodziewam się więcej wydatków, bo kończą mi się rzeczy do twarzy.

CHEMIA

Generalnie staram się czyścić octem i sodą, żeby było naturalnie. Te 137,1 zł to jednak kolejna kumulacja – płyn do płukania i płyny do prania (czarne, kolor, białe). Doszedł jakiś odplamiacz na białą koszulę D., gąbeczki, płyn do naczyń i pewnie coś jeszcze, czego nie pamiętam 😉

UBIÓR

Nie obyło się bez małych zakupów ciążowych – dwa staniki (90 zł), tunika (3,60 – łup z lumpeksu), bodaj jeszcze jakaś bielizna. Mąż nic nie wydał 😉

MEDYCZNE

Jak wspomniałam, akurat wypadły mi dwie wizyty u ginekologa – poczatek i koniec miesiąca, tak bywa 😉

ROZRYWKA

Trochę sobie pozwoliliśmy w tym miesiącu, ale mam/miałam co czytać przez kilkanaście coraz dłuższych wieczorów. Przede wszystkim w końcu skusiłam się na dwa pierwsze numery nonfiction, które wręcz pochłonęłam. Jeśli lubicie dobre magazyny, reportaże – coś dla was. Dodatkowo wspieram, bo udaje się póki co wypuszczać magazyn bez reklam! Trochę rozrywkowo-trochę wyprawkowo dwie książeczki ilustrowane Iwony Chmielewskiej, które pokazywałam w sierpniowym tu i teraz. Dwie, bo trzecia “Dwoje ludzi” powędrowała zamiast kartki na prezent ślubny i ujęta jest w prezentach 😉 Polecam bardzo każdą z nich. Przez przypadek znów kupiliśmy też “Przekrój”, bo mąż musiał szybko rozmienić pieniążki na parkometr, za który ostatecznie nie zapłacił, bo w czasie, gdy kupował gazetę bramki z parkingu zostały z uwagi na awarię podniesione 😀 Chyba że to taka historyjka dla mnie… 😉 A gdy już się naczytamy to abonament Netflix i te wszystkie dobre seriale, na które po prostu chcemy mieć czas 🙂

PREZENTY

Zrzutki dla dwóch bliskich osób (200 zł), a reszta związana ze ślubem, na którym byliśmy już we wrześniu (wspomniana książka, pudełko, zrzutka na parę upominków dla Panny Młodej). Tak, we wrześniu dojdą koszta koperty, więc suma nie będzie mała 😉

AUTO

Zazwyczaj, gdy jakaś kategoria wyniesie nas 0 zł to ją omijam, ale tutaj się cieszę, że nawet parkometrów udało się uniknąć 🙂

INNE

Rzeczy typowo domowe (523,1 zł), które były dla nas niezbędne po zamieszkaniu, np. dwa garnki na indukcję, patelnia, suszarka na pranie, żelazko, parę narzędzi itp., itd. 😉

Mogłabym podsumować, że budżet dość nietypowy, ale patrząc na poprzednie lata – a kiedy to on był w miarę umiarkowany? Może teraz we własnym mieszkaniu spędzimy kilka lat w miarę “podobnie”… 🙂

WRZEŚNIOWE WYZWANIE

Pamiętacie wyzwanie Oszczędnickiej Ile wydajemy na jedzenie? z tamtego roku? Planuję u siebie coś takiego bodaj od dwóch lat, a po poście Alicji czekałam z utęsknieniem, gdy będę już u siebie i zobaczę czarno na białym, jak to u nas wygląda 🙂 Z jednej strony będzie to rozszerzona analiza wydatków jedzeniowych, z drugiej dla mnie samej próba wrócenia do planowania posiłków, co uwielbialiśmy, ale porzuciliśmy po przeprowadzce do rodziców 😉 Przy okazji promocja grupy Oszczędnickiej na fb: “Oszczędnickie wyzwanie – planowanie jadłospisów”, bo w październiku rusza kolejne wspólne wyzwanie planowania menu, do którego mam nadzieję również dołączyć po mojej “wrześniowej” rozgrzewce 🙂 Warto porównać za miesiąc moje i Alicji wyzwanie, bo tak wyszło, że oba były organizowane w tym samym sezonie – we wrześniu! 🙂 

Jeśli chodzi o moje wyzwanie to przyjęłam kilka zasad:

  • zaczęłam od planowania jedynie dań obiadowych, ale mam nadzieję, że w trakcie uda mi się przejść do reszty posiłków, albo chociaż ułożenia zestawów, które i tak głównie mam “w głowie”;
  • spisuję wszystko, co jemy każdego dnia (pewnie ominę część przekąsek, ale będę podawać wtedy ogólnie np. w miesiącu zjedliśmy dwie paczki ciastek);
  • nie spisałam stanu spiżarni, postaram się jednak spisać wszystko, co trzeba było dokupić do posiłków (z cenami i np. wagą), może przy październiku pokuszę się również o taki “stan” 🙂

Mam nadzieję, że dotrwał ktoś do końca, bo trochę się rozgadałam 😉 Mam też do Was ogromną prośbę. Walczę z moją tendencją do “chowania się”, a tym samym większą aktywnością na Facebooku oraz Instagramie, więc każdy lajk czy znak, że ktoś tam jest byłby dla mnie dużą motywacją! 🙂