Ostatnie tygodnie mijają mi zdecydowanie za szybko, a lista rzeczy do zrobienia przed przyjściem F. na świat tylko rośnie. Szczęśliwie nie tylko moja, kochany Wyciosany również musi tej jesieni trochę się zorganizować (dziś maluje łóżeczko i stelaż do kosza w towarzystwie jakiegoś ciekawskiego kociaka z sąsiedztwa) 😉

Czekam na… 

gdy robi się chłodniej to zawsze, ale to zawsze, włącza m się tryb “niedługo święta!”, a potem przypominam sobie, że jeszcze cała jesień – otulanie się chustami, powrót do herbatek i polowanie na ostatnie w miarę ciepłe spacery w słońcu. Chwilowo więc nie czekam, tylko łapię to, co jest i mam nadzieję, że to ja nadążę ze wszystkim do grudnia.

Czuję się…

bardzo dobrze, jak na moje obecne warunki i zaczęty wczoraj 30 tydzień ciąży. Mieszkanie nam pięknieje, brzuszek zdrowo rośnie i cały czas podskakuje. No dobrze, powinnam więcej odpoczywać, bo w końcu i mnie dopadł spadek żelaza, a wieczorami już słaniam się na nogach, jednak nie narzekam 🙂

Jestem wdzięczna za…

za dość dobre samopoczucie właśnie. Dobrnęłam do w miarę już bezpiecznego tygodnia bez komplikacji.  I za piękne lato, które nastroiło mnie optymistycznie na kolejne miesiące.

Chciałabym…

ogarnąć w końcu wyprawkę, chociaż we wrześniu i tak wiele zdziałaliśmy (tak, będę dziś monotematyczna). Czekam na spore zamówienie z apteki, udało nam się nawet upolować kosz mojżesza w bardzo dobrym stanie w super cenie. W zasadzie z najpilniejszych pozostał wybór fotelika samochodowego i wózka oraz paru rzeczy dla mnie do torby do szpitala.

Pracuję nad…

oprócz wyprawki chcę przygotować bullet na pierwsze miesiące z maluchem,  może wtedy chociaż kilka razy z niego skorzystam 😛 Póki co zrobiłam tygodniówki do końca roku. Na pierwsze miesiące z maluchem chyba skupię się na systemie miesięcznym, nie łudzę się, że za dużo będę ogarniać przez pierwsze tygodnie poza zmianą pieluszki, karmieniem i szczepieniami.

Ulubieńcy września

Trochę nietypowo, bo jak pomyślałam o minionym miesiącu to doszłam do wniosku, że nie pojawił się w nim ulubieniec – ani kosmetyczny, ani książkowy, ani inny. We wrześniu doceniłam za to jedną rzecz, nad którą pracowałam przez wiele miesięcy, jeśli nie lat – minimalizm. Mimo że część typowo książkowo-biurowych rzeczy nadal trzymam u rodziców (ale sukcesywnie za każdym razem je po trochu przywozimy), to patrząc na moją przestrzeń wcale nie uważam, że jest za mała lub zagracona. Nie, jest idealnie i wiem, że ostatecznie wszystko się pomieści, jak już stanie na swoim miejscu 🙂 Także w tym miesiącu uwielbiam nasz racjonalny minimalizm.

Co udało mi się we wrześniu osiągnąć:

  • podliczyłam budżet wykończenia naszego mieszkania, który będzie pojawiał się w częściach przez kolejne tygodnie;
  • przez cały miesiąc szczegółowo spisywałam nasze posiłki i wydatki jedzeniowe w ramach wrześniowego wyzwania “planowanie posiłków a budżet domowy”, więc możecie w połowie października wypatrywać wpisu! :);
  • spróbowałam sporo nowych, zdrowych przepisów, które mam nadzieję na stałe zagoszczą w naszym menu (głównie domowe pasty – np. typu almette, łososiowa; czy kinpira z marchewki, do której przymierzałam się z dwa lata…).

Do zrealizowania w październiku:

  • ciążowo:
    – dokończyć temat położnej (nie udało mi się dostać tam, gdzie pierwotnie chciałam),
    – od myślenia o sesji brzuszkowej przejść do realizacji :D,
    – (!) zakupić fotelik samochodowy oraz wózek,
    – dokupić resztę rzeczy, których jeszcze brakuje w wyprawce.
  • dalsze ogarnianie domu;
  • pojechać nad morze na spacer, czego nie udało nam się zrealizować we wrześniu;
  • zjeść pyszny placek po węgiersku w knajpce na mieście;
  • zrobić dla najbliższej rodziny “parapetówkę”;
  • odwiedzić teściów, bo potem z powodu dość dużej odległości najprawdopodobniej dłuuugo się tam nie wybierzemy.

 

Pracuję nad większą aktywnością na Facebooku oraz Instagramie, więc jeśli zechcesz śledzić mnie również tam będę miała większą motywację do działania 🙂 

 

A teraz idę pałaszować pyszne owsiane placuszki z domową, jeżynową konfiturą, które popiję owocowym naparem – czyli jesień w pełni 🙂