Muszę przyznać, że stęskniłam się za podsumowaniami “na swoim” 🙂 Mam spisane koszta rachunków i czynszów od 2013 roku (wtedy średnio ok. 400 zł co miesiąc dokładałam się wynajmując miejsce w pokoju dwuosobowym w Toruniu), ale dopiero teraz czuję, że realnie możemy wpłynąć na zużycie energii i oszczędzanie. Jasne, najpierw musimy zebrać dane, a dopiero potem poddać je analizie, a po drodze pojawi się nowy członek rodziny, ale sam ten fakt ekscytuje mnie bardziej niż wybranie się na jakąś kolejkę w centrum rozrywki… Czy ktoś mnie w ogóle rozumie?! 😉

Prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście na Północy Polski. W grudniu zostaniemy rodzicami, a od niedawna mieszkamy “na swoim”, które nadal urządzamy. Mimo że bliska jest nam idea slow live, ciągle w naszym życiu coś się dzieje. Jako że nie chcemy dzielić się naszymi dochodami, nie ujawniamy, ile udaje nam się miesięcznie zaoszczędzić. 

 

Wydatki wrześniowe w poprzednich latach:
2017, 2016, 2015

 

Przede wszystkim – czy zmieściliśmy się w zaplanowanym budżecie? Niestety nie 🙂 Muszę przyznać, że tym razem mąż trochę poszalał, a i ciążowo trochę kosztów ponieśliśmy, jednak o tym za chwilkę. Jak widzicie założyliśmy, że wydamy 3660 zł, jednak kwota omsknęła nam się o całe 356,89 zł, co jest według mnie sporym przekroczeniem, bo lubię, jak wszystko chodzi jak w zegarku 😉 Ah, i ważna uwaga! Podobnie jak przy wykończeniu mieszkania, w przypadku wyprawki prowadzimy osobny budżet, który zaprezentuję później całościowo. W bieżące koszty wpisuję wydatki typowo związane ze mną już teraz – wizyty lekarskie, witaminy, badania, jak i odzież, którą niby kupiłam z uwagi na ciążę, ale chodzę w niej normalnie na co dzień i później też zamierzam. W ten sposób łatwiej nam nad wszystkim zapanować 🙂 

RACHUNKI I ZOBOWIĄZANIA – 652,16 zł

W tym miesiącu nie mieliśmy dodatkowych rachunków (w zeszłym była kumulacja), jedynie stałe zobowiązania: 122,9 zł czynsz, 206 zł opieka medyczna (oj przydała się!), 323,26 rata na nasze agd. Muszę ogarnąć częstotliwość i wysokość rachunków, bo jak nie mieszkaliśmy to maż po prostu płacił, jak przyszło i teraz zupełnie się nie orientuję. Dopiero w miarę uporządkowałam ostatnie dokumenty i opłacone faktury – przy okazji podsumowania wydatków związanych z wykończeniem mieszkania. W ogóle nasza dokumentacja domowo-rodzinna wymaga sporej reorganizacji po wszystkich zmianach… 😉 Mężu, szykuj się na “romantyczny” wieczór nad segregatorami i dokumentami!

TRANSPORT – 220,09 zł

Bardzo nas cieszy ta kwota 🙂 Zobaczymy, czy będzie się utrzymywać przy obecnej logistyce, chociaż wszystko poniżej 250 zł będzie nas cieszyć w miesiącach bez dłuższych podróży.

JEDZENIE – 797,7 zł

Wielka wygrana! Zmieściliśmy się w sumie rzutem na taśmę, ale jednak 🙂 Pamiętacie też o wrześniowym wyzwaniu? Również udało mi się zapisywać wszystko, co jedliśmy, do tego prowadzić dokładne zapiski wydatków na jedzenie, więc w przyszłym tygodniu powinno pojawić się jego podsumowanie. Sama jestem ciekawa, co mi z tego wyjdzie, choć oczywiście kilka ogólnych wniosków już mam 🙂 Codzienne – 649,42 zł; napije – 14,26; fastfood – 49 zł; słodycze – 51,03 zł; alkohol – 3,49 zł; wyjścia – 30,5 zł.

HIGIENA – 57,43 zł

Trochę przekroczona, bo zdecydowałam się dokupić dobry, apteczny krem do twarzy Emotopic, który służy mi w ciąży (w internetowej aptece prawie 10 zł taniej niż stacjonarnie – 22,37 zł) i inne różności.

CHEMIA – 28,82 zł

Nawet nie wiem, czym przekroczyliśmy 😛 Czyszczę głównie octem, ale chyba dokupowałam płyn do płukania w promocji i domestos.

UBIÓR – 534,45 zł

Wydatki głównie mojego D. Na początku miesiąca miałam ochotę go zamordować, bo 1 września szliśmy na wesele, a okazało się (w dniu wesela, oczywiście, mimo że przypominałam wcześniej…), że nie ma spinek do mankietów od koszuli 😉 Więc musiał wsiąść w samochód i kupić, co po 1. wyszło drożej, niż zrobiłby to wcześniej przez internet, po 2. wcale nie są najpiękniejsze. Może 139 zł to nie majątek, ale na internecie widziałam sporo ładniejszych i tańszych, w dodatku nie zaplanował tego w budżecie, więc trochę byłam  zła 😛 Druga rzecz, prawie planowana (w sumie mieliśmy kupić w październiku, wiec przesunęliśmy tylko w czasie), to męża buty. Przeszedł na moją ciemną stronę mocy i dał się przekonać do przymierzenia New Balance i cóż, poczuł się jak w kapciach, dokładnie jak ja w swoich (i które po dwóch intensywnych sezonach nadal wyglądają super) 🙂 A że w ostatni weekend września trafiliśmy na fajną promocję (-25%) to kupiliśmy je jednak w tym miesiącu za 284,48 zł. Po drodze kupował też jakieś skarpetki.

A ja zgodnie z planem leginsy i t-shirt na jogę, żeby brzuszek się zmieścił, pidżama już typowo do szpitala i później do karmienia oraz upolowany sweterek w lumpeksie za 6 zł, który zakrywa gumę od ciążowych spodni 😉 Dobrze, że teraz głównie siedzę w domu, bo coraz ciężej coś ubrać. 

MEDYCZNE – 393,1 zł

Tradycyjnie, wizyta u ginekologa – 200 zł. Do tego skończyły mi się już witaminy (wit. D i kwas foliowy), zaczęłam suplementację żelaza, musiałam kupić glukozę na badanie. A przy okazji internetowych zakupów już bardziej wyprawkowych w aptece uzupełniliśmy domową apteczkę na jesień dla Wyciosanego. Ah, i jeszcze coś do twarzy, bo ciążowe hormony zafundowały mi trochę kłopotów z cerą i po konsultacji z dermatologiem, a potem moim ginekologiem zdecydowałam się lek zakupić i smarować raz dziennie zmiany skórne (40 zł), żeby się nie rozniosły.

A kwota i tak byłaby większa, gdyby nie nasz pakiet – nawet mogłoby wyjść więcej, niż 206 zł na naszą dwójkę. Przede wszystkim wizyta u dermatologa (byłam przyjęta na drugi dzień, co wcale nie jest takie oczywiste) i pakietowego internisty (przyjęta w ciąży w ciągu 15 minut!), który na wszelki wypadek przez zmiany skórne skierował mnie na dodatkowe badania wątrobowe, żeby wykluczyć wysypkę niebezpieczną w ciąży. Nie płaciłam za nic dodatkowo i byłam obsłużona szybko, profesjonalnie i z poczuciem, że ktoś się mną interesuje. Oprócz kupna glukozy nie płaciłam też nic więcej za same rutynowe już pobrania i badania przed kolejną wizytą u ginekologa.

ROZRYWKA – 43 zł

Abonament w netflixie 🙂

PREZENTY – 806 zł

Zaplanowany wydatek, czyli “koperta” na ślub oraz jakiś potrzebny kabelek do drukarki dla mojego taty, który sprezentował mu D. 

AUTO – 117,73 zł

Również według przewidywań – przegląd oraz płyny: do chłodnicy i do spryskiwaczy. 

INNE – 365,42 zł

Na początek moja fanaberia – ale zaplanowana! – czyli z okazji ślubu siostry poszłam razem z nią do fryzjera i kosmetyczki (łącznie 150 zł). Do tego drobiazgi domowe (lejki, foremka do lodu, rzepy na plakaty itp.). Ale to, co przekroczyło kategorię to zupełnie niezaplanowana zachcianka D., czyli myjka karcher 3w1 do mycia okien za 200 zł. Powiem tak – na pewno trzeba się nauczyć tym obsługiwać. Może i będzie to dobry zakup, ale póki co walczymy jeszcze z kropkami na szybach po malowaniu elewacji, teraz leje, więc jeszcze mąż nie udowodnił, że teraz to będzie mył okna nawet co tydzień (jego słowa! :P). Osobiście jestem ciekawa, jak w dłuższej perspektywie sprawdzi się przy myciu łazienkowych płytek, szyby przy wannie czy lustra. Macie jakieś doświadczenia? 

 

 

W pierwszej chwili, gdy spojrzałam, że wydaliśmy ponad 4000 zł – trochę się przestraszyłam. Ale jak uświadomiłam sobie, że byliśmy na weselu, wypadło nam kilka rzeczy zdrowotnych, a D. kupił ciepłe, wygodne buty, to jednak nie jest źle! 🙂 A jak wasze wrześniowe budżety?

 

Pracuję nad większą aktywnością na Facebooku oraz Instagramie, więc jeśli zechcesz śledzić mnie również tam będę miała większą motywację do działania 🙂