Jestem strasznie dumna z siebie, że udało mi się jedzeniowo-budżetowe wyzwanie doprowadzić do końca! Mimo że trochę mnie ono pokonało, bo nie wszystkie kalkulacje na koniec się zgadzają… 🙂 Mam jednak nadzieję, że wpis i tak będzie pomocny. Wyzwanie zapowiadałam w tym poście, więc jeśli nie wiecie, o co w ogóle chodzi, zachęcam do przeczytania – informacje znajdują się na końcu tego wpisu.

Moje sukcesy

  • udało mi się zaplanować cały obiadowy miesiąc, choć oczywiście w trakcie też były zmiany (planujemy z wyprzedzeniem na tydzień, dzięki czemu możemy uwzględnić nasze aktualne zachcianki i na bieżąco kontrolujemy zapasy i resztki, które trzeba wykorzystać);
  • nic się nie zmarnowało (ale to jest u nas normą);
  • wypróbowałam kilka nowych przepisów, które mam nadzieję na stałe wejdą do naszej diety i które są alternatywą dla kupnych produktów z konserwantami – np. pasty do kanapek :);
  • zmieściliśmy się w budżecie!

Budżet

Budżet na jedzenie dla naszej dwuosobowej rodziny na wrzesień wynosił 800 zł. Ustaliliśmy go na podstawie obserwacji z poprzednich lat i pewnych zapasów w zamrażalce czy szafkach 🙂 Zostało nam z niego całe 2,30 zł 😀 Co ważne – naszym celem nie jest oszczędzanie na jedzeniu kosztem jakości; po prostu wiemy, że mniej więcej tyle wystarczy nam do przygotowania pełnowartościowych posiłków. Kolejna kluczowa kwestia – dostajemy też sporo warzyw działkowych od rodziny już w słoikach lub prosto z ogródka, które sama mrożę/przetwarzam, więc jesteśmy w dość komfortowej sytuacji. Trzecia rzecz – podobnie sytuacja wygląda z mięsem – mój teść jest myśliwym, więc większość mięsa, którą spożywamy to dziczyzna (mielone, domowe wędliny). Także jeśli Twój jadłospis opiera się jedynie na kupnych produktach, pewnie 100-200 zł należałoby do naszych założeń doliczyć, zależy od diety/upodobań. Starałam się zapisywać, jaki “wkład” w nasze posiłki mają zapasy. Aczkolwiek zauważyłam na lokalnych grupach na fb, że sporo sezonowych owoców i warzyw można kupić od działkowców za grosze, np. czereśnie były po 4 zł za 1 kg, a w sklepach za naście, więc dużo zależy od naszych chęci… 🙂 Osobiście żałuję, że zgapiłam i nie pomroziłam niektórych owoców, bo tego w mojej zamrażarce brakuje i zimą będą zmuszona ratować się mrożonkami. Myślę, że istotne jest też to, że nie mamy alergii pokarmowych i nie przestrzegamy konkretnej diety – staramy się po prostu jeść różnorodnie i zdrowo, co przez lenistwo i zachcianki nie zawsze wychodzi. Z roku na rok jest jednak progres 🙂

Posiłki

Mąż twierdzi, że mógłby jeść 3 posiłki dziennie, ew. 4, ale dla mojego organizmu tak długie przerwy są nie do zniesienia. Po prostu zawsze miałam dość szybką przemianę materii i po 3 godzinach jestem znowu głodna. Nie na zasadzie, że mam na coś ochotę. Robię się głodna jak wilk – burczy mi w brzuchu, odczuwam spadek energetyczny i długie przerwy bez posiłku zazwyczaj kończą się nawet dwudniową migreną. Nie ma więc generalnie w moim słowniku czegoś takiego jak “nie zjadłam śniadania”. Głównie z uwagi na mnie zjadamy 5 posiłków, łącznie z przekąskami, choć oczywiście zdarza się, że zjem/zjemy ich 4 lub 6. Zwłaszcza, że w ciąży czasami budzę się z jeszcze większym wilczym apetytem już 2 godziny przed śniadaniem, więc MUSZĘ coś przekąsić (np. bakalie, ciastka zbożowe), by dotrwać do śniadania z mężem – ale we wrześniu akurat mało miałam takich dni 😉 Mąż coraz więcej pracuje tylko z domu, ja jestem na zwolnieniu już do końca ciąży, więc większość posiłków jemy razem – wcześniej oczywiście wyglądało to zupełnie inaczej. Śniadanie jemy najpóźniej o 8.00, choć bywa, że jest to też 7.00.

Nasz wrześniowy jadłospis

Raczej nie liczyłam posiłków typu kawa + ciastko albo podjadanie samych bakalii/ryżowych wafli, mogłam też nie dopisać jakiejś słodkości, posiłku jedzonego przy okazji wizyty w gościach, ale widać w szczegółach z wydatków, co się przez ten miesiąc przez nasz dom przewinęło 🙂 

TYDZIEŃ I (01.09-02.09)

Wrzesień zaczął się nietypowo, bo od wesela. W dodatku I “tydzień” to tylko dwa dni, więc:

SOBOTA 01.09
ŚNIADANIE: jajecznica z czterech jaj z cebulą i szynką, pomidorki koktajlowe z doniczki, ogórek gruntowy (ogródkowy), pieczywo
II ŚNIADANIE K: jabłko, bakalie, dwa ciastka zbożowe
II ŚNIADANIE D: kanapka z szynką, serem, ogórkiem konserwowym; kanapka z masłem orzechowym
PRZED WESELEM: po roladce z wczorajszego obiadu, ja zagryzłam kromką z masłem

NIEDZIELA 02.09
ŚNIADANIE: po jajku na twardo, pomidor, pieczywo
PODWIECZOREK: domowe pieguski + sok warzywno-owocowy (K)
OBIAD: poweselnie w gościach
KOLACJA K: domowy hot dog z parówką w grahamce + pomidor
KOLACJA D: talerz „jutrzejszej” zupy ze świeżych ogórków (ogródkowych), domowy burger z żywieckiej (domowa) i ogórkiem konserwowym

TYDZIEŃ II (03.09-09.09)

PONIEDZIAŁEK 03.09 
ŚNIADANIE D: bułka z żywiecką (domowa) i ogórkiem konserwowym
ŚNIADANIE K: muesli z jogurtem naturalnym
II ŚNIADANIE K: pół kanapki z łososiem, pół kanapki z sałatką gyros (poweselny)
OBIAD K&D: zupa z ogórka, mięsko poweselne
PRZEKĄSKA D (w pracy): sałatka gyros
PRZEKĄSKA K: banan, domowe pieguski
KOLACJA: pizza na cieśnie francuskim (resztka pomidorków koktajlowych, bazylia świeża z doniczki, oliwki, salami, ser)

WTOREK 04.09 
ŚNIADANIE: amerykańskie panaksy z syropem klonowym
PRZEKĄSKA K: jabłko
WIZYTA K U MAMY: miseczka gulaszu, sernik
OBIAD D: zupa ogórkowa + wkładka mięsna – żywiecka (domowa)
OBIAD K: leczo jutrzejsze + bułka pszenna domowa
PODWIECZOREK K: brzoskwinia ze słoika (domowe)
PODWIECZOREK D: kanapka z masłem orzechowym
KOLACJA: resztki, czyli panaksy z wiśniowym musem (domowym) i syropem klonowym; po zrazie weselnym, D. + jogurt
PRZEKĄSKA DO FILMU: chipsy

ŚRODA 05.09
ŚNIADANIE: po 1 jajku zapieczonym w grahamce + z odkrojonej góry kanapki masło orzechowe/mus wiśniowy

PODWIECZOREK: po połowie jabłka, ciastku i bakalie
OBIAD: leczo z ziemniakami
PRACA D: dwie domowe bułeczki z masłem orzechowym
KOLACJA: resztka obiad + parówki, pomidor, chlebek czosnkowy domowy

CZWARTEK 06.09 
ŚNIADANIE: grzanki z serem
OBIAD: leczo z ryżem “wypasionym” (ryż parboiled z dodatkiem makaronu i suszonych warzyw – groszkiem, marchewką, bazylią)
DANIEL PRACA: chlebek czosnkowy
KOLACJA: domowe bułki, domowy hummus z ciecierzycą, kiełki

PIĄTEK 07.09
ŚNIADANIE: grzanki z serem + pomidor

OBIAD: puree ziemniaczane, paluszki rybne, surówka colesław kupna
DANIEL PRACA: gruszka, kanapka z m. orzechowym, 2xwafel ryżowy, dokupił paprykarz (dzień wielkiego głodu :D)
K. PRZEKĄSKA: banan, suszona żurawina i śliwki, 2xwafel ryżowy, mesli i jogurt
KOLACJA: bułki z ciecierzycą

SOBOTA 08.09
ŚNIADANIE: jajko sadzone (K-1, D-3) ze szczypiorkiem, pomidorek

OBIAD: w barze mlecznym (K – ruskie z surówką z kapusty białej; D – wątróbka, ziemniaki, buraczki) + sok
PRZEKĄSKA: kanapki pasztet
KOLACJA: domowa pizza z salami, szynką, bazylią, serem, oliwkami

NIEDZIELA 09.09
ŚNIADANIE: kanapki z rzodkiewką, pasta ciecierzyca, chyba z czymś jeszcze z lodówki

OBIAD: u rodziców
KOLACJA: kiełbaska na ciepło
PRZEKĄSKA DO FILMU: kakałko i ciastko, rafaello

TYDZIEŃ III (10.09-16.09)

PONIEDZIAŁEK 10.09
ŚNIADANIE: placki/gofry z patelni z musem czereśniowym (domowym)

II ŚNIADANIE: po kanapce z pasztetem
OBIAD: paluszki rybne, frytki, surówka “śmieciucha”/buraczki (domowe)
KOLACJA: kiełbaska na ciepło

WTOREK 11.09
ŚNIADANIE: bułeczki domowe + jajecznica (3,5 jajka, cebula, szynka)

OBIAD: pulpety z ziemniakami i sosem paprykowo-cebulowym
PRACA D: 2xbułka domowa z pasztetem
PRZEKĄSKA K: 2 małe jabłka, migdały
KOLACJA K: grzanki ser+szynka
KOLACJA D: talerz zupy z zielonego ogórka (robiłam dla rodziców :P), grzanki ser+kiełbasa

 ŚRODA 12.09
ŚNIADANIE:
K- mesli z jogurtem naturalnym i brzoskwinią po kompocie

D – kaszanka bez krwi? (nie mam pojęcia co to, mąż kupił w mięsnym, ja takich rzeczy nie jadam)
OBIAD: rozgotowane lane z wczorajszymi pulpetami w sosie
PRACA D.: 2 x bułki z serem + kupił puszkę coli
PRZEKĄSKA K: banan, dwie kromki złożone z sałatą i kabanosem
KOLACJA: parówki z wody (moja „zachcianka”), sałata, pomidor, pieczywo, po 2 wafle ryżowe przyprawiane
PODJADANIE: ciastka zbożowe i dwa ostatnie nasze

CZWARTEK 13.09
ŚNIADANIE: po 1 jajku na twardo, sałata, pomidor, pieczywo
II ŚNIADANIE: po jabłku, kilka suszonych śliwek i migdałów
OBIAD: spaghetti carbonara (miał być żur, ale zapomnieliśmy o zakwasie/żurku)
KOLACJA: pizza (zamówiona)

PIĄTEK 14.09 
ŚNIADANIE
K: duży kawałek pizzy z wczoraj
D: kiełbaska na ciepło
LUNCH: risotto w sosie z mięsem mielonym i warzywami
OBIAD: jak wyżej 😀
PRZEKĄSKI: śliwki, migdały, ciasteczka
KOLACJA: żurek
II KOLACJA K – kanapka, parówka, sałata
II KOLACJA D – ser żółty, 2 wafle ryżowe

SOBOTA 15.09
ŚNIADANIE: pasta z wędzonego łososia i twarogu
II ŚNIADANIE K: muesli z jogurtem naturalnym i gruszką
II ŚNIADANIE D: gruszka
OBIAD: żurek
KOLACJA: pizza domowa

NIEDZIELA 16.09
ŚNIADANIE: pancaksy z syropem klonowym
II ŚNIADANIE: po małej miseczce żurku
OBIAD: ziemniaki z gulaszopotrawką paprykową z kurczakiem
PRZEKĄSKA:
K: 2 kanapki z pastą łososiową, pancakse ze śniadania
D: pancakse ze śniadania
GOŚCIE W DOMU: kawałek tarty
DANIEL KOLACJA: kanapki z roladą ze śliwką suszoną

TYDZIEŃ IV (17.09-23.09)

PONIEDZIAŁEK 17.09
ŚNIADANIE: resztki – naleśniki, pasta łososiowa, twaróg + domowa pieczeń z kurczaka z pietruszką i suszoną śliwką
II ŚNIADANIE:
K: mesli z owocami (nektarynka, banan, kiwi)
D: owoce (kiwi, nektarynka, banan)
OBIAD: zupa meksykańska (ja z pieczywem)
D. PRACA: potrawka z wczoraj z zakupionym paluchem
K. PRZEKĄSKA: sernik, ciastko do kawki
KOLACJA: dalej zapasy lodówkowe, czyli kanapki z pieczenią, pastą łososiową, a do tego po pomidorze

WTOREK 18.09
ŚNIADANIE: grzanki z serem i przyprawami
PRZEKĄSKA: po ciachu do kawy
OBIAD: zupa meksykańska
PRACA D: kanapka almette, kanapka masło orzechowe
PRZEKĄSKA K: arbuz, jabłko (u siostry)
KOLACJA: frytki + surówka z pęczka rzodkiewek

ŚRODA 19.09
ŚNIADANIE: kanapki rolada, twaróg, ser
PODWIECZOREK: owoce (jabłko, brzoskwinia, mandarynka)
OBIAD: zupa cebulowa z grzakami i serem
PODWIECZOREK: kawa i ciacha
KOLACJA: kanapki resztki

CZWARTEK 20.09
ŚNIADANIE:  jajecznica z 5 jaj z cebulą i pomidorem
PRZEKĄSKA D: makaron (nie zapisałam z czym, pewnie z warzywami i jakimś mięsem)
PRACA D: kubuś, 2xwafel ryżowy
JA: byłam u rodziców i tam jadłam
KOLACJA: sałatka, makaron

PIĄTEK 21.09
ŚNIADANIE: sałatka, pasztet (do mamy)
OBIAD: makaron (jak wyżej)
PRACA D: kabanosy + chleb
PRZEKĄSKA K: ciastka, sałatka, pasztet, jabłko
KOLACJA: parówki, pomidor, pieczywo

SOBOTA 22.09
ŚNIADANIE: grzanki z serem (D+kabanos)
PRZEKĄSKA: owoce – jabłko, banan, suszone
LUNCH: kanapka pasztet (K), kabanos (D)
OBIAD: lazania (“prezent” od cioci :D)
KOLACJA: pizza (zamówiona)

NIEDZIELA 23.09
ŚNIADANIE: pancaces + syrop klonowy
LUNCH: pizza + lazania (wczorajsze resztki)
OBIAD: szczawiowa
KOLACJA: chlebek na słodko z cynamonem (domowy) + kakao

TYDZIEŃ V – 24.09-30.09

PONIEDZIAŁEK 24.09
ŚNIADANIE D: parówki-koziołki + chlebek (ja miałam badanie i musiałam być na czczo) 
II ŚNIADANIE:żurek + po 1 jajku

OBIAD: ziemniaki, pulpety w sosie paprykowym, buraczki
PODWIECZOREK: chlebek na słodko (domowy, ten co dzień wcześniej)
KOLACJA: naleśniki, po 1 sadzonym (ja w chlebie)

WTOREK 25.09 
ŚNIADANIE:  po 2 parówki z wody + chleb
PRACA D: sałatka, bułka, kabanosy, jogurt pitny
PRZEKĄSKA K: ciastka
OBIAD: kasza z pulpetami i sosem z wczoraj, resztka buraczków, ogórki kiszone
KOLACJA: pizza na francuskim cieście z salami, szynką, bazylią i serem
PRZEKĄSKA DO FILMU: herbatniki w czekoladzie

ŚRODA 26.09
ŚNIADANIE: grzanki z domowego pieczywa, szynki, sera + pomidor
PRZEGRYZKA: 1 jabłko, 1 banan
OBIAD: szczawiowa (D. z mięchem, ja z grzanką ze śniadania)
PRACA D: 2 x domowy burger (bułki z kurczakiem podsmażonym, serem, sałatą, trochę kiszonego ogórka, majonez) + batonik mesli
PRZEKĄSKA K: bakalie + 2/3 zbożowe ciastka
LUNCH K: bułka z sałatą, kurczakiem
KOLACJA:
D: bułka z pracy + jajko + kanapka z szynką
K: 2 x kanapka jajko z sałatą
PRZEKĄSKA: czekolada :P, wafle ryżowe

CZWARTEK 27.09
ŚNIADANIE: kanapki sałata + po koziołku-parówce
PRZEKĄSKA: 1 jabłko
OBIAD: zupa krem z pomidorów + makaron
PRZEKĄSKI: bakalie, gorzka, zbożowe
KOLACJA: grzanki szynka, ser, salami

PIĄTEK 28.09
ŚNIADANIE: jajecznica (3 jajka) z cebulką + 1 pomidor
OBIAD: zupa krem z pomidorów  + makaron
LUNCH: sałatka kurczak + sałata + domowy winegret (K + pomidor, ogórek kiszony)
KOLACJA: makrela wędzona

SOBOTA 29.09
ŚNIADANIE: owsianka (K), jajko sadzone x 2 (D)
PRZEKĄSKA: kanapka x 2 (K)
OBIAD: u rodziców
KOLACJA: domowe burgery na mielonym od mamy

NIEDZIELA 30.09
ŚNIADANIE: burger na mielonym od mamy
PRZEKĄSKA: 2 jabłka, 1 banan
OBIAD: chińszczyzna domowa
PRZEKĄSKA: placki owsiane z konfiturą jeżynową
KOLACJA: kanapki z szynką, salcesonem, kinpira z marchewki

SZCZEGÓŁOWE WYDATKI NA JEDZENIE WE WRZEŚNIU

Jak mówiłam, zmieściliśmy się w założonych 800 zł. Wydaliśmy 797,7 zł. Niestety 60 zł (58,99 zł) gdzieś mi umknęło w szczegółowym rozbiciu i oprócz tego, że na zakupy codzienne, to nie wiem, na co wydaliśmy… Nie można przyrównać w 100% tego, co jedliśmy do zakupów, bo wiadomo, że część mogła być kupiona wcześniej, a z drugiej strony to, co kupiliśmy we wrześniu, częściowo zjedzone będzie w październiku. Wiecie o co chodzi 😉 Same zakupy, oprócz tych “zagubinych” 60 zł pochłonęły 655,72 zł – reszta to alkohol, wyjścia i zamówiony fastfood:

Wyjścia to w październiku obiad w barze mlecznym, gdy bardzo nam się śpieszyło, a fastfoody – 2 razy zamówiona pizza do domu.

NABIAŁ

Najwięcej wydaliśmy na nabiał. Jasne, że część zjedliśmy jeszcze w następnym miesiącu, ale nie spisywałam stanów ani z początku, ani z końca miesiąca (np. masło, mleko). Gdy trafi się jakaś promocja to staramy się kupować na zapas, jak ceny są akurat wyższe – kupujemy tylko tyle, żeby starczyło do następnych zakupów. Zastanawia mnie strasznie ilość sera, mleka, masła i jaj – czy to dużo, jak na dwie osoby? Z drugiej strony są to produkty, które służą do przygotowania innych potraw. Inna sprawa, że generalnie ja mleka nigdy nie lubiłam – dodaję trochę do kawy i ew. w postaci kakałka, ale w ciąży zaczęła męczyć mnie zgaga, więc zaczęłam je popijać 😉

MIĘSO, WĘDLINY, RYBY

Drugi wydatek to wszelkie mięsne rzeczy – kupiliśmy ok. 5 kg 😉 Dwie pozycje są na czerwono, bo nie miałam wszystkich danych na paragonach, powinno być ciut więcej. Oprócz parówek, bo te niestety zazwyczaj pakowane z marketu, zaopatrujemy się w typowym mięsnym. Zazwyczaj zadaję pytanie w stylu “w którym pasztecie najwięcej mięsa” i biorę najlepszą opcję, jeśli nam się podoba, ale wiadomo, że to i tak chemia i konserwanty… Zużyliśmy też z zamrożonych zapasów “baton” kiełbasy żywieckiej domowej (do lecza + D. na kanapki) i ok. 1-1,5 kg mięsa mielonego. Czyli jakieś 6,5 kg mięsa, wędlin na miesiąc na dwie osoby. Wydaje mi się, że to nie tak dużo 😉

Aż posprawdzałam wyniki z Urzędu Statystycznego, wg których wujek Google podaje, że wychodzi jakieś 5 kg mięsa, 3 l mleka, 10 jajek, 9 kg warzyw na osobę na miesiąc, taka ciekawostka 😀 Jak widać – u nas wszystko inaczej. 

Jak już przy mięsie jesteśmy to powiem, że nie jesteśmy bardzo rybni, mimo że mieszkamy nad morzem i znajomi z innych części Polski myślą, że tutaj rybę je się cały czas… Nie. D. jest dość wybredny, a ja po każdym posiłku, gdzie są ości dziękuję, że jednak żyję. To całe dłubanie mnie denerwuje, a do kupnych filetów nie mam zaufania, więc tylko czasami po nie sięgamy.

Puszka szczerze mówiąc nadal stoi, raczej jest typowym zapasem, gdy będę musiała szybki posiłek przygotować głównie dla siebie, bo D. za tuńczykiem nie przepada. Z zamrożonych zapasów poszło trochę wędzonego łososia, którego uwielbiam, a ostatnio oprócz tradycyjnej konsumpcji na kanapki, zaczęłam robić domową pastę łososiową na kanapki, więc i D. trochę podjada 🙂

WARZYWA, OWOCE, SURÓWKI, BAKALIE

Staram się warzywa mrozić w sezonie, gdy mam dostęp do ogródkowych dóbr rodziców i teściów – głównie jest to cukinia, papryka do lecza oraz zielenina i włoszczyzna (por, marchew, pietruszka), którą na bieżąco latem porcjuję i potem jesienią oraz zimą tylko wrzucam do zupy. Zresztą nawet jak kupię cały seler, a zużyję tylko kawałek, to resztę zamrażam 😉 W tym roku udało mi się też zgromadzić trochę dyni, jarmużu i fasolki szparagowej, więc w ogóle jestem przeszczęśliwa. Jak pisałam wyżej – nie mam za to pomrożonych owoców, te tylko jako różne dżemy oraz kompoty, ale zastanawiam się, czy to nie za duża dawka cukrów (chociaż chyba lepsze to niż soki, konfitury kupne…). Oprócz tego surówki w słoikach – ogórki, buraczki, cukinia, marchewka i tzw. surówki-śmieciuchy, czyli połączenie różnych warzyw. Do tego w słoikach też przeciery z pomidorów czy mieszkanki warzywne typu marchew-groszek, żeby wrzucić do zupy lub zapiekanki. 

Czyli kupione ponad 12 kg warzyw + opakowania, sztuki, a wydawało mi się, że wyjdzie dużo więcej! Chociaż trzeba doliczyć do tego jeszcze kilka puszek:

Staram się zawsze mieć w domu zapas puszek do przygotowania mega szybkiej i smacznej zupy meksykańskiej (2 puszki fasoli, 1 puszka pomidorów, 1 puszka kukurydzy, duuuużo ulubionych przypraw + trochę mięsa mielonego). Oprócz tego kukurydzę zużywam praktycznie tylko do sałatki warzywnej, ale pomidory lądują też w innych potrawach – zupie krem z pomidorów, lasagne.

Może niezbyt dużo i różnorodnie, ale staramy się codziennie trochę owoców, bakalii podjadać.

Jeśli chodzi o zapasy, to zużyliśmy z nich: ostatnie pomidorki koktajlowe z naszej doniczki, 2 cebule, 10 ogórków gruntowych, słoik musu czereśniowego, słoik musu jabłkowego, butelkę szczawiu, słoik buraczków. I kompoty, których nie zliczamy, ale myślę, że 5 miesięcznie idzie. Z zamrażalnika też cukinia oraz papryka schodziły na bieżąco (głównie do lecza, ale paprykę też dodaję do różnych potrawek).

PIECZYWO

Wydaje mi się, że całkiem nieźle! 🙂 Zwłaszcza, że chleb to głównie jakieś pieczywo z fajnymi ziarnami. Nie udało mi się tylko za dużo piec. Z domowych raz zrobiłam chleb pszenno-żytni, 1 czosnkowy, 1 “na słodko” z cynamonem i ok. 25 domowych bułek. Ah, i wyrobiłam jeszcze ciasto na pizzę na dwa razy 🙂

SYPKIE, PRZYPRAWY ITP.

Ciężko cokolwiek tu skomentować – sypkie kupujemy w zależności od zapotrzebowania. Do obiadu jemy najwięcej ziemniaków i makaronu, potem ryżu, a najmniej kaszy. Chciałabym to zmienić, ale muszę poszukać ciekawych przepisów, które zadowolą nie tylko mnie, ale i męża 🙂 Mąki czy drożdży zużywam tyle, ile w danym miesiącu piekę. Majonez, ketchup – raz w miesiącu po opakowaniu kupimy, ale zdarzy się i że dwa. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ketchup będę robić własny (mama kiedyś zrobiła fenomenalny z cukinii), majonez również (tego z uwagi na ciążę i dodawane surowe jajko w składzie nawet nie próbuję zrobić). W sumie tylko żurek w torebce mógłby się tutaj nie pojawić, jednak jeszcze nie jestem na etapie zakwasu 😉

GOTOWE PRODUKTY

Niektóre zdrowsze, inne mniej 🙂 Jeśli chodzi o produkty zupełnie przetworzone to w sumie jestem bardzo zadowolona. Większość udaje nam się z miesiąca na miesiąc wykluczać (w październiku zrobiłam nawet domowy serek topiony, przepyszny!) i zastępować domowymi wyrobami.

PRZEKĄSKI I NAPOJE

No cóż 😀 Początkowe założenie “jak mamy ochotę na coś słodkiego, to zrobimy sami” trochę się nie udało 😉 Zrobiłam jedynie dwa razy domowe pieguski z gorzką czekoladą i raz kruchą tartę z budyniem, śliwkami i migdałami,  gdy mieli przyjść goście. Ciastka kremówki kupiłam tylko dlatego, że wpadła koleżanka, z którą się one wiążą, więc nawet nie mam tego sobie za złe. Więcej słodkiego zjedliśmy też pod koniec miesiąca, bo rutynowe badania i wiadomość, że nie mam cukrzycy ciążowej spowodowały, że miałam wyjątkową ochotę na coś słodkiego 😛

Nie najgorzej 🙂

Głównie męża zachcianki, ale myślę, że nie jest źle 🙂

WNIOSKI

Przede wszystkim: O Boże, udało się! Nie powiem, żeby nie było męczące takie spisywanie… Widać to chociażby w tym, że nie mam pojęcia do czego przypisać 60 zł 😉 Pewnie były to jakieś różnorodne zakupy i zamiast wpisać do dwóch plików, uzupełniłam tylko budżet ogólny. 

  1. Nie jestem dietetykiem, nie znam się na zbilansowanej diecie, ale patrząc na cały miesiąc wydaje mi się, że nie jemy tak źle. W tej chwili kupujemy już niewiele przetworzonych produktów. Najgorzej tylko ze słodyczami, bo jak już robić domowe, to całą partię… 🙂 Przyjmę jednak wszystkie sugestie porównawcze bądź rady, co można dla zdrowia zmienić 😀 
  2. Nie sądziłam, że jemy tyle nabiału. Mąż jest typowym mięsożercą, a ja lubię tak wszystko po trochu… 😉 
  3. Będziemy kontynuować planowanie posiłków na cały tydzień i główne zakupy 1/2 razy na tydzień (mieszkamy na przedmieściach, więc jeśli zaplanuję coś ze świeżego mięsa we wtorek, a potem w piątek, to i tak udamy się na zakupy dwa razy).
  4. Powinniśmy otworzyć się na kasze i strączki. Co prawda czasem się pojawiają, ale akurat wrzesień pod tym względem wypadł fatalnie.
  5. Szkoda, że jesienią przestaję robić koktajle – to też chciałabym zmienić. Podobnie jest z sałatkami. We wrześniu czuliśmy przesyt po lecie, gdzie robiło się szybkie mieszanki z tego, co w ogródku (jeszcze mieszkaliśmy u rodziców), dodawało np. fetę i już 😉 

 

A jak wasz jedzeniowy budżet? Bierzecie udział w październikowym wyzwaniu Oszczędnickiej? Ja jestem tak zmęczona wrześniowym spisywaniem, że odpuściłam tak dokładne spisywanie wydatków jak we wrześniu (chociaż chętnie to kiedyś powtórzę!), ale oczywiście typowy budżet będzie, posiłki też ładnie planujemy w tym miesiącu planujemy:)

 

Ciągle pracuję nad większą aktywnością na Facebooku oraz Instagramie, więc jeśli zechcesz śledzić mnie również tam będę miała większą motywację do działania 🙂