Ho, ho, ho! 😉 Śpieszę w tym miesiącu z podsumowaniem budżetowym, bo wolę minimalizować przed porodem wszelkie poślizgi czasowe. Tym bardziej, że dwa ostatnie miesiące tego roku testujemy chyba najbardziej popularny arkusz finansowy w Polsce – czyli wzór stworzony przez Michała Szafrańskiego. Od razu powiem, że dla nas okazał się zbyt rozbudowany i za mało przejrzysty (musimy się skupić, żeby zobaczyć, czy limity w normie, czy już przekroczone :P). Niemniej uważam, że warto go wypróbować, bo jest dopracowany i może pomóc w tworzeniu naszej własnej wersji.

Prezentowany budżet dotyczy młodego małżeństwa przed 30-tką, mieszkającego w średniej wielkości mieście na Północy Polski. W tym miesiącu zostaniemy rodzicami, a od niedawna mieszkamy “na swoim”, które nadal urządzamy. Mimo że bliska jest nam idea slow live, ciągle w naszym życiu coś się dzieje. Jako że nie chcemy dzielić się naszymi dochodami, nie ujawniamy, ile udaje nam się miesięcznie zaoszczędzić. 

Wydatki listopadowe w poprzednich latach:
2017, 2016, 2015

A teraz zobaczymy, jak “nowy” arkusz będzie sprawdzał się przy podsumowaniu 😉 Już na początku brakuje mi szybkiego podglądu, jaki jest plan w poszczególnej kategorii, a ile wyszło rzeczywistych wydatków. W arkuszu Michała jest to rozbite – na samej górze zapisuje się realizacja w %, a założenia tworzy się kategoria po kategorii, przy kolumnie, gdzie wpisujemy wydatki, nie “całościowo”. Będzie więc trochę więcej tabelek we wpisie.

JEDZENIE

Arkusz Michała zmobilizował nas jednak do rozszerzenia, zmiany niektórych kategorii, co planowaliśmy od jakiegoś czasu. Aktualnie tak to sobie wszystko pogrupowaliśmy.

Codzienne:
Jest nam baaardzo ciężko ustalić nowy budżet na jedzenie. Kupujemy coraz więcej różnorodnych, zdrowych produktów, które nie oszukujmy się – są droższe. Myślę, że na same bakalie wydajemy w niektóre miesiące ok. 80 zł. Do tego np. testowałam mąkę kokosową (trudna przyjaźń, czekam na porady i sprawdzone przepisy!) i gryczaną (nowy wymiar pieczywa!), kupowałam miód do pierników. Zawsze też staramy się mieć w domu sos sojowy, masło orzechowe czy syrop klonowy i są miesiące, kiedy np. akurat zabrakło wszystkiego 😉

Praca:
Zdecydowaliśmy się “wyjąć” z jedzenia codziennego to, co mąż czasami kupuje do pracy wykonywanej poza domem (2-3 razy w tygodniu), bo zazwyczaj są to średnio zdrowe rzeczy… Jakaś zapiekanka, gotowy placek ziemniaczany, pszenne paluchy, kabanosy. W tym miesiącu jednak nie szalał za bardzo, a nawet sporo zabierał z domu. Może będzie to taka dodatkowa motywacja 🙂

Napoje:
Głównie męża zachcianki na coś gazowanego, ale czasami i ja się skuszę na jakiś gotowy sok. W listopadzie królowały u nas jednak soki domowe, które robiłam średnio co dwa dni z jabłek, które dostawałam od rodziny i do których dodawałam inne owoce lub warzywa. Z uwagi na święta i sylwester w grudniu będzie trochę większa pula w tej kategorii 😉

Słodycze:
Moja ciąża nie sprzyja minimalizowaniu słodkości… Dobrze, że w większości to czekolada, w dodatku gorzka z orzechami, migdałami bądź pomarańczą. Były też jakieś ekstra wypasione lody na początku miesiąca. Więc może jakościowo nie było aż tak tragicznie, chociaż nie ukrywam, że nigdy nie zjadłam tyle twixów, co przez ostatnie miesiące 😉

Fast Food:
Raz zjedliśmy po kebabie (wieki nie jedliśmy, chyba jeszcze wiosną), raz kupiliśmy mrożoną pizzę (okropności, ale był dzień niemocy) i raz mąż zgłodniał w trasie, więc ze smakiem zjadł hot-doga. Nie jest źle 🙂

Wyjścia/na wynos:
W ostatnich miesiącach zaczęły pojawiać się u nas bary mleczne, ale ciężko logistycznie o coś sensowniejszego, gdy rano/przed południem trzeba zaliczyć wizytę u lekarza, zrobić jeszcze jakieś zakupy, a mąż musi zdążyć do pracy. A czasami ma się po prostu ochotę na krokieta bądź żurek, a nie chce stać się przy garnkach, więc korzystamy z takiego szalonego dnia 😉 W tym miesiącu było tak trzy razy.

Słone przekąski:
Wliczamy tu popcorn, chrupki, chipsy, paluszki, krakersy, wafle ryżowe, ale również orzeszki, jeśli są pokryte jakąś niezdrową panierką. Staramy się, aby królowało u nas mniejsze zło, czyli popcorn (więc raczej zawsze jakiś jest na stanie), ale trudno czasami odmówić sobie paczce chipsów lub ratujących głód wafli ryżowych 😉 Reszta pojawia się raczej okazjonalnie.

MIESZKANIE

Powoli udaje nam się ładnie przewidzieć rachunki 🙂 Jeszcze nie mamy pojęcia jak z gazem, bo jak pisałam – mamy nadpłatę wynikającą z początkowych szacunkowych odczytów. Myśleliśmy, że zapłacimy rachunek chociażby tylko opłat stałych, ale nic nie przyszło. Zobaczymy, jak sprawa będzie wyglądać w grudniu.

KREDYT

Czyli kolejna spłata naszych rat 0% na AGD 🙂 Dopiero 5 z 20, ale mam na dzieje, że na wiosnę, jak już będziemy po dziecięcej rewolucji, nadpłacimy całość 🙂

TRANSPORT

Kategoria “pierwszy winowajca” naszego niezmieszczenia się w budżecie na listopad, ale z przyczyn od nas zupełnie niezależnych i niestety bardzo przykrych mąż musiał zrobić w tym miesiącu dodatkowe 500 km.

AUTO

Na początku listopada zmienialiśmy opony i tak, tym razem udało nam się o tym pamiętać i zaplanować ten fakt w budżecie 😀 Wynikło to zapewne z tego, że kupowaliśmy je miesiąc wcześniej, ale i tak cieszę się, bo często o nich zapominaliśmy. Jeszcze mąż tylko musi tylko bardziej interesować się stanem płynów, bo też jakoś tego zazwyczaj nie uwzględnia, a najgorzej, jak kupi, a się okazuje, że jeszcze był zapas… Są to groszowe sprawy, owszem, ale jednak fajnie o nich myśleć.

Może dziwić kategoria “myjnia” – w skrócie: wstyd się przyznać, ale mamy totalny bałagan w aucie, mąż wozi w nim też różne rzeczy na szkolenia, a że niedługo pojawi się u nas maluszek – samochód trzeba ogarnąć. Posprzątać, wymyć, pomyśleć o zabezpieczeniach, żeby nic w trakcie jasny nie latało. Generalnie działka Pana Wyciosanego, ja tylko czekam na efekt. Z powodu wyjazdu nie zdążył w listopadzie, więc jest to przeniesiony wydatek i plan na pierwsze dni grudnia 🙂

MEDYCZNE

I “drugi winowajca” naszego przekroczenia budżetu – mąż się rozchorował i był na antybiotyku, a zanim poszedł do lekarza to wykorzystał jakiś nasz zapas leków przeziębieniowych, więc trzeba było go również uzupełnić… 🙂 Pakiet medyczny, jedna z ostatnich wizyt u ginekologa – według planu.

UBRANIA

Piękna, pusta kategoria, wstawiam bardziej dla własnej przyjemności 😉 Za to na grudzień mamy zaplanowany jeden większy wydatek – mężowi przydałaby cię jakaś baaaardzo ciepła kurta, z tych raczej puchowych. Jakby rzuciło się coś wam w oczy – dajcie znać! Ja już powoli też nie mogę się doczekać, aż znowu wejdę w ciuchy sprzed ciąży, bo aktualnie mam jedną parę jeansów na wyjścia 😛 Ale że niewiele teraz jestem poza domem to po prostu też nie potrzebuję więcej, bo te spodnie wypiorę, wrzucę do suszarki i po kilku godzinach są znów gotowe do założenia. 

HIGIENA

Kosmetyki – wydatek nie był faktycznie planowany teraz na listopad, ale od jakiegoś czasu (w sumie odkąd się pojawiły) czaiłam się na produkty do włosów od Anwen 🙂 Ale zawsze miałam zapas, albo szkoda było mi pieniędzy. Ostatecznie jednak skusiłam się na ofertę na black friday (-20%) i nie żałuję, tym bardziej, że kończą mi się kosmetyki, oleju to chyba nie używałam odkąd ścięłam włosy, a z noworodkiem nie będzie mi się chciało myśleć, co teraz wybrać. Do tego gdzieś po drodze jakieś maseczki czy inne rzecz były kupowane.

Środki czystości – nie notowałam dokładnie i nie mam pojęcia, co oprócz ręcznika papierowego, gąbek, ścierek z mikrofibry oraz papieru toaletowego kupiliśmy, ale z kwoty wynika, że coś musiało być…

ROZRYWKA

Mąż się rozchorował i ostatecznie na basen nie poszedł, za to zaliczył jakiś mecz koszykówki lokalnej drużyny. Do tego tradycyjnie Netflix i jedna gazeta. Może w grudniu pozwolimy sobie na jakieś książkowe szaleństwo, ale pewnie będziemy zbyt zaaferowani nowym członkiem rodziny 😉

INNE WYDATKI

Prezent urodzinowy dla bratanicy i częściowe zakupy już świąteczne. W tym roku bardzo możliwe, że będziemy Wigilię spędzać w trójkę, mimo że zazwyczaj te święta są u nas bardzo rodzinne 😉 Ale Młody będzie musiał nabrać odporności, my pewnie będziemy jak zombie, więc może tylko na chwilę wpadną rodzice lub rodzeństwo.

Chcielibyśmy też zmobilizować się do comiesięcznej wpłaty charytatywnej, ale tyle się działo w listopadzie, że znowu nam to uciekło… Jeszcze nie wiemy, czy te 20 zł będziemy co miesiąc na ten sam cel przeznaczać, czy różnie – musimy się zdecydować. W grudniu kwota będzie trochę większa, bo raz, że listopadowa przeszła na kolejny miesiąc, dwa – zazwyczaj jest dużo więcej zbiórek. Raczej też skupimy się na wsparciu lokalnym. Nie jest to duża kwota, ale chwilowo zależy nam na budowaniu tego nawyku, a że mamy mały kredyt – na więcej chwilowo się nie zdecydujemy. 

ZUPEŁNIE INNE

W budżecie była kategoria “Inne”, ale dodaliśmy jeszcze “Zupełnie inne”, bo część nam nie pasowała we wzorcu. Jak mówię – testujemy ten arkusz, więc nie wiedzieliśmy, jak będzie się sprawdzał 😛

Co miesiąc pozwalamy sobie coś do domu kupić, bo nadal się urządzamy. W tym miesiącu był to chociażby marker kredowy, zaparzaczka do herbaty (nie mogliśmy znaleźć naszych po przeprowadzkach) i większe zakupy w Home&You, ale zaplanowane i na szczęście były spore promocje (maselniczka, ściereczki, dzbanek na olej, fartuszek kuchenny, itp.) 🙂 Kuchenne to zakupy typu papier do pieczenia, nie bardzo mam pomysł, jaka kategoria byłaby najlepsza.

Nieplanowane to już  męża przybory do robót domowych, np. klej mamut i pistolet do niego, papier ścierny, taśmy 😉

FUNDUSZE

Tak, kolejny plus tego arkusza – w końcu się zebraliśmy i ustaliliśmy nasze fundusze celowe, wraz z kwotami, które przelewamy co miesiąc. Nie traktujemy tego jednak jako wydatek, więc będę pomijać to w podsumowaniach 🙂 Mimo wszystko budowanie oszczędności to nie pieniądze, które gdzieś nam znikają. Przelew robimy pierwszego lub drugiego dnia miesiąca, jak tylko mąż wypłaci sobie stałą pensję z konta firmowego 😉

PODSUMOWANIE

Planowaliśmy wydać w tym miesiącu 3068,26 zł. Faktyczne wydatki to 3233,51, przekroczyliśmy więc budżet o 165,25 zł. Tak to jest, mimo że w wielu kategoriach były nadwyżki, to jednak daleka podróż i choroba o jakieś 300 zł podwyższyła wydatki. Dlatego właśnie fundusze przelewamy na początku miesiąca, a nadwyżki lepiej niech zostaną na koncie, bo nie ma tak pięknie, żeby zawsze wszystko ustalić co do grosza 😉

Jak Wasze wydatki pod koniec roku? Wzdychacie, że grudzień, czy udało Wam się już zaplanować go finansowo? 😉