Starałam się umieścić w tym wpisie wszystkie wydatki związane z Filipem do czasu jego pojawienia się na świecie. W części pierwszej opisywałam ciążowe i połogowe sprawunki, czyli wydatki mamy, nie dziecka. Jak myślicie, która kategoria okazała się droższa? Ile kosztuje wyprawka noworodka? Przyznam szczerze, że ja się zdziwiłam, bo myślałam, że będzie zupełnie odwrotnie… 😉 

Przede wszystkim starałam się kompletować wyprawkę z głową. Nie miałam parcia na kupowanie nowych rzeczy. Nie jestem mamą, która wychodząc z każdego sklepu, przynosi do domu koleją parę słodkich skarpetek czy bodziaków. Najzwyczajniej w świecie nie lubię wyrzucać pieniędzy na coś, co może nie posłużyć wcale albo przyda się przez tydzień. Zaprzyjaźniłam się za to z lokalną grupą dla mam i popularnym lokalnym serwisem ogłoszeniowym. Jaki jest więc koszt dziecka w tym pierwszym etapie życia?

FANTY W SPADKU

Parę rzeczy udało nam się dostać po innych dzieciach, więc od razu powiem, że nie musieliśmy kupować:
– łóżeczka (ale rozeznałam się w lokalnych grupach i pewnie wydalibyśmy na takie z drugiej ręki jakieś 50 zł);
– wanienki (sporo osób je w internecie po prostu oddaje);
– z tekstyliów trochę ubrań (głównie większe rozmiary), zabawki, 2 kocyki, rożek. 

Pomijam, że później podczas wizyt rodziny i znajomych wpadło kilka ciuszków czy zabawek 😉 

TRANSPORT

Zacznę od tej kategorii, ponieważ najwięcej wydaliśmy właśnie na wózek i fotelik. Ten pierwszy chcieliśmy kupić używany, ale jeszcze w bardzo dobrym stanie. Udało nam się upolować wózek Bebetto Holland 2w1 jeszcze z roczną gwarancją za 600 zł (a do tego parę dodatków do wózka, ale także kocyk, poduszkę, prześcieradełko i jeden komplet ciuszków). Gondola póki co na naszych przydomowych wertepach sprawdza się super!

Druga rzecz to fotelik samochodowy. Jako że bezpieczeństwo mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze – nie zdecydowałabym się na zakup używanego z niewiadomego źródła. Jasne, gdyby ktoś mi bliski, np. siostra, miała do oddania/sprzedania bezkolizyjny egzemplarz, to nie wahałabym się. Jednak nie miałam takiej opcji. Ogólnie odsyłam do mega merytorycznej strony Osiem Gwiazdek jeśli ktoś ma wątpliwości, dlaczego fotelik z marketu nie jest dobrym rozwiązaniem. Mają nawet swoją społeczność na fb i zawsze chętnie doradzą! Mam to szczęście, że w Słupsku jest stacjonarny salon 🙂 i że załapaliśmy się na Black Friday w listopadzie, więc na nasz Avionaut Pixel wydaliśmy 600 zł, czyli prawie 100 zł taniej 🙂 Tak, czatowałam na promocję kilka miesięcy – zawsze stówka do przodu! 

“MEBLE”

W zasadzie skoro łóżko dostaliśmy, to miejsce synka prawie było ogarnięte. Ale zdecydowaliśmy się łóżeczko odświeżyć i pomalować na niebiesko – farba i akcesoria wyniosły nas 49,90 złUdało nam się też kupić podczas słupskiego bazarku dziecięcego kosz mojżesza ze stelażem za 40 zł, więc się nie wahałam za taką cenę 🙂 Problem był taki, że nie mieliśmy materacyka, a nie chcieliśmy też kupować nowego za wartość większą niż sam kosz. Dostaliśmy jednak razem z łóżeczkiem materacyk piankowy w dobrym stanie, więc po prostu wycięliśmy z niego odpowiadający nam kształt. Starczyło nawet na dwa takie materacyki 🙂 A poszewkę, razem z poduszeczką, uszyła moja babcia z materiału, który zalegał jej w szafie. Do łóżeczka za to kupiliśmy nowy materac, połączenie pianki i kokosu, za 69,99 złWiem, że niektórzy już na tym etapie wydają sporo na materacyk, a potem okazuje się, że np. dziecko jest nieodkładalnym egzemplarzem i śpi tylko na rodzicach. Dlatego na tym etapie nie zamartwialiśmy się materacem.

CIUSZKI, TEKSTYLIA, PIELUSZKI WIELORAZOWE

Jako że większość ciuszków, które kupiłam były na większe rozmiary, musiałam wyposażyć się w te na kilka pierwszych miesięcy. Można taniej, ale ja większość wzięłam od jednej osoby i jestem z tych ciuszków bardzo zadowolona 🙂 Mam dosłownie kilka sztuk nowych, które też nie kosztowały dużo. Oprócz tego, wiadomo, musiałam kupić trochę różnych pieluch, rożek, ręczniczek, dodatkowy kocyk, prześcieradła. Np. pieluchy z ceratą sprawdziły się do tego stopnia, że potem domówiłam jeszcze kilka, ale to już wydatek Młodego po urodzeniu 🙂 Zdecydowanie pojawienie się Filipa w naszym życiu sprawiło, że zaczęłam być jeszcze bardziej eko. Za głowę można się złapać ile pieluch, podkładów itp. może być dzień w dzień zużywanych… Tym bardziej się cieszę, że kupiłam na próbę pieluszki wielorazowe 🙂 Sprawdziły się na tyle, że muszę teraz powiększyć kolekcję, bo Młody z tych noworodkowych już praktycznie wyrósł. Na całą kategorię poszło 825,54 zł

CHEMIA, HIGIENA, MEDYCZNE

Mimo że głównie używamy pieluszek wielorazowych, to na start kupiliśmy też jednorazówki. Przydały się, bo w szpitalu spędziliśmy dłużej, niż myśleliśmy, a ja też zanim doszłam do siebie to szłam na łatwiznę 😉 Sporo pieluch dostaliśmy też w prezencie od gości, więc też je zużyliśmy. Muszę jednak przyznać, że pupa naszego syna nie lubiła się z nimi i dostawał odparzeń. Dlatego niemal od razu zrezygnowaliśmy też z chusteczek nawilżających, których mamy chyba roczny zapas na wyjścia i sytuacje kryzysowe 😛  Oprócz tego parę rzeczy pielęgnacyjnych, jak i do prania (z uwagi na wielorazowe pieluchy odkażacz do prania i bibułki). Nie rezygnujemy z jednorazowych pieluszek zupełnie – używamy ich na wyjścia, czasami w nocy albo jak zabraknie nam czystych wielo, bo mamy trochę za małą kolekcję 😉 

W zasadzie wszystko, co kupiliśmy jest w użyciu. Sporo próbek i innych specyfików dostałam też w szkole rodzenia, więc na jakiś czas starczy nam chociażby płynów do kąpieli. 

 

 

 

PODSUMOWANIE

Łącznie wydaliśmy na wyprawkę dla synka Filipa 2569,13 zł – czyli mniej niż na mnie w ciąży i połogu 🙂 Czy coś zaplanowałabym teraz inaczej? Od razu zainwestowałabym w podkłady wielorazowe (pieluszki flanelowe podszyte ceratą), rzeczy jednorazowe kupiła tylko do szpitala, a ew. dokupiła w trakcie. Druga rzecz – od razu wybrała coś oprócz gruszki do noska, ale to kwestia braku naszego doświadczenia w temacie. No i mogłabym mieć trochę mniej ubranek, ale to dlatego, że mam suszarkę, więc nie czekam długo na wyschnięcie prania, które robię aktualnie najrzadziej co dwa dni z uwagi na używanie pieluch wielorazowych. Jak widzicie nie szaleliśmy za bardzo. Dopiero gdy Filip jest już z nami dokupujemy to, co potrzebujemy. Co dokupiliśmy gdy synek pojawił się już na świecie? Np. używany śpiworek do fotelika, bo kombinezony nie są zbyt bezpieczne oraz chustę do noszenia młodego. A do zabawy książeczki i matę edukacyjną. Na pewno będzie się wszystko pojawiać w miesięcznych podsumowaniach budżetowych. 

 

Dajcie znać, jakie wy macie doświadczenie z wyprawkami! 🙂

 

Pracuję nad większą aktywnością na Facebooku oraz Instagramie, więc jeśli zechcesz śledzić mnie również tam będę miała większą motywację do działania 🙂