Na początek… Po co piszę o swoich butach? Są częścią zmian, które jakiś czas temu wprowadziłam w organizacji swojej szafy, o czym pisałam w poście slow fashion – podejście pierwsze. Mozolnie idzie mi pisanie o swojej garderobie, ten post również czekał na opublikowanie kilka miesięcy, bo temat jest dla mnie dość… intymny. Chyba ma rację Marie Kondo w książce Tokimeki pisząc, że przez tę bliskość przy ciele tak wiele osób ma problem z pozbyciem się ciuchów, w których nie chodzi. Ja tego problemu aż tak u siebie nie dostrzegam, ale pisanie o tym jest dla mnie pewnym wyzwaniem 😉

Obecnie posiadam 14 par butów – nie liczę butów trekingowych (mają ok. 8 lat), czekających na ciągle odwlekany wypad w góry, klapek basenowych i butów „ogródkowych”, czyli białych, znoszonych trampek oraz starych wzuwanych kozaków, ale jeśli ktoś chce się uprzeć i to wszystko policzyć, to proszę bardzo – można uznać, że jest ich 18 😉 Od jakiegoś czasu nie posiadam też kapci – preferuję super ciepłe skarpetki, które zrobiła dla mnie babcia, latem chadzam w codziennych skarpetkach albo wspomnianych klapkach basenowych.

Zanim dojdę do samych butów muszę też wspomnieć o dwóch ważnych dla mnie założeniach : nie kupuję butów na obcasach/koturnach/szpilek, bo boli mnie od nich kręgosłup oraz chodzę jedynie w skórzanych butach, robiąc parę wyjątków, np. w przypadku trampek. Wolę mięć mniej, ale dobrej jakości obuwie, w którym moja noga oddycha. Te główne „zasady”, którymi  kieruję się w przypadku zakupu butów, wypracowałam dopiero oddając/wyrzucając wszystkie niewygodne, zalegające buty słabej jakości, często na jakimś wyższym spodzie. Każdy ma oczywiście własne preferencje 🙂 Ciągle też uczę się odpowiednio dbać o obuwie, jeszcze dwa lata temu niewiele uwagi do tego przykładałam. Teraz nawet polubiłam całe to pastowanie, impregnowanie, przygotowanie do schowania na kolejny sezon 🙂

NA CO DZIEŃ – LATO/WIOSNA
W tym roku można było mnie spotkać w tych czterech parach. Tak też się złożyło, że wszystkie kupiłam w tym roku. Wydałam na nie łącznie ok. 360 zł, są z różnych promocji, nawet trampki. Miałam nadzieję, że posłużą lata, ale teraz nie jestem tego taka pewna. Staram się nie nosić codziennie tego samego obuwia – jest to niezdrowe zarówno dla stopy, jak i samej skóry buta, która też musi odpocząć. Beżowe baletki i trampki są w świetnym stanie, ale przy porannym zaspaniu czarne przejechałam zbyt ostrą szczotką i są zarysowane. Szare natomiast – ukochane, z bardzo miękkiej skóry – były źle zszyte i z boku zrobiła się dziura, której od razu nie zauważyłam (przykryta jest przez opadający pasek). Czekają jednak na wizytę u szewca/próbę reanimacji, więc póki co zostają w tej grupie.

1    32   12

Pod koniec lata zakupiłam też klasyczne sandały, które od czasu do czasu się jednak przydają, ale dłuuugo ich szukałam 😉

Te dwie pary poniżej są „na dobicie”. W czarnych balerinach widać, że z przodu już jest mocniejsze zdarcie, ale zamalowałam je i wmawiam sobie, że tego nie widać 😉 Niestety zaczęły mnie też obcierać „od góry”, więc nie wiem czy w przyszłym sezonie od razu nie przejdą na emeryturę. Jeśli zaś chodzi o drugą parę, to chcę je jeszcze ratować oddaniem do szewca – są strasznie zdarte „od dołu” i od początku baaaardzo się ślizgają. Obie pary są skórzane, czarne mam od około trzech lat, a brązowe od czterech.

45

NA CO DZIEŃ – JESIEŃ
Również tegoroczne zakupy. Poszalałam, ale warto było. Sztyblety planowałam kupić od trzech lat, ale zawsze za późno zabierałam się za zakupy, a butów sportowych chyba nie miałam od podstawówki… Od roku próbowałam to zmienić, spróbować się przekonać, ale zawsze coś mnie powstrzymywało, najczęściej dziwna siatka, zbyt duża podeszwa, albo nie taki kolor. Aż zobaczyłam ten model – skórzany, czarny – idealny na jesień. Tanio nie było, ale załapałam się na rabat na eobuwiu, więc i tak zapłaciłam nieco mniej – 460 zł za obie pary. Tak, ten rok jest zdecydowanie rokiem butów. Zeszły chyba zasługuje na miano roku kurtek 😉

ZIMOWE
Obie brązowe pary służyły mi już dwa sezony, czarne kupiłam rok temu, częściowo korzystając z bonu, który już miałam. Widać na nich ślady użytkowania, ale na najbliższą zimę nie mam w planach kupowania obuwia, łudzę się, że może na następną też nie? Jest czarne, jest brązowe, są traperki – czego więcej chcieć? 🙂

OBCASY/WYJŚCIOWE
Porządkując obuwie do tego wpisu pozbyłam się dwóch par czarnych, leciwych (bardzo!) obcasów, w których i tak chodziłam niechętnie 😉 Stwierdziłam, że jeśli będą mi potrzebne czarne obcasy – po prostu je kupię. Te szaro-błękitne (zależy jak pada światło), jedyne wyższe – są ze ślubu, idealnie pasują i do spodni, i do sukienki 🙂 A te drugie mam od około 1,5 roku, również skórzane i idealnie sprawdzają się na bardziej oficjalne spotkania.

116

 

Podsumowując, moje buty są już prawie moimi idealnymi – mogłoby być ich kilka mniej, czasami brakuje mi też kaloszy. Jednak jeśli naprawię któreś z uszkodzonych, to nie planuję w przyszłym roku żadnych obuwniczych zakupów. Jak myślicie, uda się? 😉 A jak wasza bucikowa garderoba?

 

  • U mnie buty to prawdziwa zmora. Nie dość że mam nr 41 i rzadko który but wygląda ładnie to jeszcze mam duży problem z piętami. Dosłownie wszystko mnie obciera.
    Chciałabym mieć jakieś eleganckie buty ale niestety pozostają mi tylko szmaciane baleriny ze względu właśnie na piętę.
    Nawet moje buty ślubne się nie sprawdziły choć kupiłam je skórzane, specjalnie robione u szewca.
    Mam sporo par, które mi zalegają właśnie ze względu na kupienie- „może się rozchodzą”. Nie, nie rozchodzą się i muszę sama przed sobą się przyznać że zmarnowałam sporo kasy na takie „zakupy”.

    • Kiedyś też sporo butów mnie obcierało, ale potem stwierdziłam, że po prostu noszę 37,5, a większość producentów połówek nie robi, jakoś jednak udaje mi się znaleźć. A próbowałaś pokombinować z wkładkami? Ślubne teoretycznie mam ciut za duże, ale wkładka pomogła, dodatkowo super mięciutkie są.

      • Próbowałam wkładek i zabezpieczeń pięty różnego rodzaju ale niestety u mnie się nie sprawdzają. Zazwyczaj obciera mnie cały szew. Czasem udaje mi się znaleźć buty, które nie mają szwa bezpośrednio na pięcie tylko na dwóch równoległych bokach od pięty, wtedy takie buty jak najbardziej mogę założyć ale to naprawdę rzadkość.
        Masz jakieś swoje sprawdzone firmy z butami ?

        • Niestety nie, kupuję w różnych. Po prostu sprawdzam czy skórka jest miękka. W sumie też na pięcie mnie często obciera, ale jak trochę pochodzę z plastrami to potem się rozejdą 😉