Mój październik kończy się katarem i gradem za oknem. Muszę też przyznać, że był to miesiąc rozleniwienia się. Jasne, mogę tłumaczyć swoją nieobecność na blogu przenosinami na domenę, ale chyba po prostu niewiele mi się chciało. I nadal najchętniej ułożyłabym się w łóżku i puściła kolejny odcinek serialu 😉

#książki
Najpierw muszę wrócić do czegoś, o czym zapomniałam napisać ostatnio – genialny audiobook książki Trzynaście powodów. Nie mogłam się oderwać. Nie wiem jak są przedstawione postacie w serialu, ale audiobook daje wiele do myślenia. W dodatku głosy lektorów były przyjemne. Oprócz tego skończyłam Magię słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy Joanny Wrycz-Bekier i jeśli ktoś z Was szuka poradnika o pisaniu to jeden z lepszych, jakie miałam w swoich łapkach. Sporo przykładów, ale całość niebanalna.

#oglądam
Niewątpliwie był to miesiąc seriali – kontynuacja Belfra oraz Watahy. Nowy sezon Belfra bardzo mnie uśmiechnął, choć słyszałam opinie, że można zasnąć. No cóż, to chyba zależy od tego, czego oczekuje się od kadrów. Nas (mnie i Wyciosanego, bo jak na filologów przystało – uwielbiamy rozbierać kulturę na części pierwsze oraz dyskutować o niej) zaintrygował fakt, że bohater zachowuje się zupełnie inaczej, niż w pierwszym sezonie. Ktoś powie – niekonsekwencja, dla nas okazja do analizy. Póki co doszliśmy do wniosku, że to kwestia odmiennej sytuacji – w końcu pierwszy sezon dotyczył osoby dla niego ważnej, a tutaj rozwiązuje „cudzą” zagadkę. A nadrabiając starsze pozycje – tej jesieni rozkoszuję się też Dexterem i coś czuję, że szybko mi się nie znudzi!

#pracuję nad
Mam sporo pracy związanej z przejściem na domenę (co pewnie widać!). Pogodziłam się z tym, że część komentarzy się nie przeniosło – np. z poprzedniego wpisu, ale oprócz tego jest jeszcze parę innych rzeczy do dopilnowania. Wiem też, że czekacie na zaległe podsumowanie finansowe!
W dodatku w ciągu miesiąca powinni skończyć nasze mieszkanie, więc trzeba zintensyfikować myślenie o płytkach i całej wykończeniówce, co mnie po części ekscytuje, a po części przeraża. Nie pamiętam też, czy gdzieś już wspominałam, że znowu mam nową pracę. Poprzedni pracodawca zdecydował się dwa miesiące po otwarciu zamknąć swoje przedsięwzięcie, ale szczęśliwie udało mi się znaleźć dość szybko nowe wyzwanie zawodowe.

#rozwój
Mój habit tracker w bullecie woła o pomoc w tym miesiącu – praktycznie pusty…

Mam nadzieję, że w listopadzie wykażę się większą witalnością! 🙂

  • Twój bullet wygląda prześlicznie !

  • Witamy na nowej domenie 😉 Zaktualizowałam odnośnik na moim blogu, będę tu często wpadać 🙂 U mnie mam taki listopad, jak twój październik. Jakiś strasznie leniwy i bez życia…

  • Znam to uczucie, gdy robisz mnóstwo rzeczy, a masz wrażenie, że nic nie zrobiłaś 🙂 piękny planner 😉